♦Mapa zesłań♦




Do Młodych!

Sybir to nie to samo co Syberia.

Syberia jest krainą geograficzną, rozciągająca się
od Uralu do Kamczatki.

Sybir jest symbolem niszczenia polskości!




Czytając i słuchając wspomnień Sybiraków zauważyć można odmienność w opisach z dwóch powodów:

Najtragiczniejszy był los polskich sierot, które kierowano do sowieckich sierocińców tzw. dietdomami. Oprócz obowiązkowej nauki języka rosyjskiego, zmuszano je do różnych prac na rzecz tych domów, kierowano do ciężkich prac kołchozowych.

Bez rodziny, bez pomocy opiekunów czy tez znajomych ich życie i walka o przetrwanie, była z góry przegrana.

Więcej szczęścia miały te dzieci i młodzież, którzy mieli przy sobie rodzinę, opiekunów czy też znajomych. Łatwiej było im znosić trudy niewolniczego życia i pracy.

Jeśli nie MY, to KTO?

Jeśli nie MY, to KTO?

Translate

Szukaj na tym blogu

.

poniedziałek, 9 października 2017

Powiedzcie o tym blogu … - Barbara Janczura

Powiedzcie o tym blogu … - Barbara Janczura


Rozgłoście wszem i wobec,
że taki blog istnieje,
bo tutaj historia się tworzy o ludziach,
którzy przeżyli tragedię..
Rozgłoście wszem i wobec,
Przekażcie pokoleniom.

Powiedzcie o tym blogu:
sąsiadom, kolegom, znajomym,
i przyjaciołom swoim.

Niech wiedzą,
niech zobaczą prawdziwą
historię Polaków,
spisaną wierszem przez tych,
którzy to piekło przeżyli.

Wiersze są obrazowe,
i nie trzeba zbyt wiele,
 

Wakacje życia. Wspomnienia z wywózki dzieci polskich z Druskiennik do Ufy w czerwcu 1941 r.-Danuta Roszkiewicz z d. Szumińska


                                                                    

                                                     Wakacje życia. 

Wspomnienia z wywózki dzieci polskich z Druskiennik do Ufy w czerwcu 1941 r.-Danuta Roszkiewicz z d. Szumińska


Początek okupacji. Szkoła.

W 1939 roku Białystok został zajęty przez wojska sowieckie. Oczywiście nowa władza wprowadziła nowe obyczaje, swoje prawa. Sklepy były na początku wszystkie pozamykane i musieliśmy stać w długich kolejkach po chleb. Nie można było nic kupić. Wszystkie sklepy były spustoszone przez żołnierzy radzieckich, którzy nagminnie wszystko kup owali – leki, zapałki, wszystko jak leci.

Przed wojną skończyłam cztery klasy szkoły powszechnej i zdałam wtedy do piątej klasy. Uczyłam się na ul. Grunwaldzkiej. Moja szkoła stoi dotąd, wówczas był to nowoczesny budynek z ubikacjami, z parkietem.

W 1939 roku planowano nadać jej imię marszałka Rydza-Śmigłego. Pani polonistka przygotowywała mnie do powitania przyszłego patrona. Uczyłam się przemowy. Niestety nie zachował mi się ten tekst. Wiedziałam wówczas jak się zachować, jak dygnąć i kiedy. Wybuchła jednak wojna i nic z tego nie wyszło.

Nowa władza przeprowadziła w szkole reformę, proszę sobie wyobrazić dziesięciolatkę. Odtąd do szkoły oprócz maluchów z pierwszej klasy przyszli uczniowie z dziesiątej klasy, a więc z gimnazjum. Oczywiście tłok był niesamowity. Starsi gdzieś się ściskali po kątach, całowali się, palili papierosy, a maluchy były potrącane. Niesamowite rzeczy się działy. Szkoła nasza była od reformy pod opieką kolejarzy – mówiło się             

„ żelaznodorożnaja”. Z tej okazji w 1941 roku zorganizowane zostały kolonie w Druskiennikach.

Dowiedziałam się, że są jeszcze wolne miejsca. Pani wychowawczyni ogłosiła, że chętni mogą jechać do Druskiennik na kolonie. Wiedziałam, że w Druskiennikach przed wojną bywał pan Marszałek Józef Piłsudski i tam nawet mieszkał, miał dom, a zatem i ja zachciałam koniecznie zobaczyć te Druskienniki, bo jeszcze tam nie byłam, nie widziałam. Z mojej klasy, poza mną, zapisały się Bogusia i Krysia, trzeba było jednak zapłacić po 30 rubli. Oczywiście w domu tych pieniędzy nie było, pożyczyłam od cioci. A ona później przez wiele lat miała wyrzuty sumienia, że dała mi pieniądze na te kolonie.

Kolonie

Nadszedł dzień wyjazdu 7 czerwca 1941 roku. Oprócz nas były te ż dzieci z innych szkół. Z mojej szkoły był jeszcze syn nauczyciela matematyki – Waldek Pisiecki. Łącznie około 30 osób. Niewielkie to były kolonie. Jechaliśmy pociągiem przez Grodno. W przedziale poza mną, jechały Bogusia, Krysia i jeszcze sąsiadka Krysi, Rózia. Zaczęłyśmy tam 



piątek, 29 września 2017

"Opowiem wam..." - Barbara Bielawiec


                                                                              

              ♦Polecam książkę Barbary Bielawiec:"Opowiem wam...♦

Książka "Opowiem wam..." przedstawia historię nauczycieli - Heleny i Waleriana Węglewskich oraz ich dwóch córek, mieszkających przed wybuchem II wojny światowej na Kresach Wschodnich Polski - w Mołodecznie. 

Po wkroczeniu wojsk sowieckich na te tereny, we wrześniu 1939 r., ojciec rodziny - inspektor szkolny, został aresztowany i osadzony w więzieniu. Po wielomiesięcznym śledztwie otrzymał wyrok 5 lat sowieckiego łagru w Komi ASSR. Matce jeszcze przed deportacją do Kazachstanu udało się uratować córki i wysyłać je na wieś pod opiekę krewnych. 
Po zawarciu przez Polskę i ZSRR paktu Sikorski-Majski, małżonkowie odnaleźli się i wstąpili w szeregi armii gen. Władysława Andersa, by wraz z nią przemierzać szlak poprzez Iran, Irak, Palestynę. Pracowali w szkolnictwie ucząc polską młodzież w Szkole Junaków i Szkole Młodszych Ochotniczek. Do Polski wracają w 1947 r. i osiedlają  się w Białymstoku.

Książkę napisała i zilustrowała wnuczka- Barbarę Bielawiec. Narracja prowadzona jest poprzez obraz, z minimalnym wykorzystaniem tekstu. W grafikę zostały wkomponowane zdjęcia pamiątek, zarówno przedwojennych, jak i przywiezionych ze "Szlaku Andersa". Autorka



niedziela, 17 września 2017

Dzień Sybiraka 2017 w Lubaczowie


                                                            

                                       Dzień Sybiraka 2017 w Lubaczowie♦

„Nie o zemstę lecz o pamięć wołają ofiary”- to motto uroczystości upamiętniającej bolesne wydarzenia z 1939 roku – Sowiecką napaść na Polskę.


Uroczystości w ramach Światowego Dnia Sybiraka tradycyjnie rozpoczęły się mszą świętą w lubaczowskiej konkatedrze o godz. 11:00, w niedzielę, 17 września 2017 r.


W uroczystej Mszy Świętej przewodniczył ks. ppłk Eugeniusz Łabisz – kapelan wojskowy w asyście ks. kan. mgr Andrzeja Stopyry – Proboszcza Parafii Konkatedralnej Dziekana Dekanatu Lubaczowskiego oraz ks. mgr Tomasza Szady.


Ks. ppłk Eugeniusz Łabisz wygłosił okolicznościowe kazanie. Przypomniał historię najazdu wschodniego agresora na Polskę. Mówił o wywózce rodaków na Syberię, która zapoczątkowana została w lutym 1940 roku. Dzisiejsza uroczystość - zaznaczył ks. ppłk Eugeniusz Łabisz - to dzień pamięci o Polakach wywiezionych na "nieludzką ziemię" celem biologicznego wyniszczenia a nawet całkowitej zagłady. Dziś modlimy się za tych, którzy zmarli na nieludzkiej ziemi i często nie ma ich grobów i za tych, którzy wrócili ale już nie żyją oraz za tych, którzy jeszcze są wśród nas.


We Mszy św. wzięli udział Burmistrz Miasta p. Krzysztof Szpyt, Wicestarosta p. Wiesław Huk, przedstawiciele kombatantów, Sybiracy z rodzinami, mieszkańcy Lubaczowa. 


Następnie uroczystości przeniesione zostały pod tablicę sybiracką i katyńską. Tam złożone zostały wiązanki kwiatów.

Słowa uznania padły pod adresem pocztu sztandarowego harcerzy

sobota, 2 września 2017

17 września 1939- Zbigniew Turek



 
17 września 1939- Zbigniew Turek

Runą i w łunach spłoną pożarnych
Krzyże kościołów, krzyże ofiarne
I w bezpowrotnym zgubi się szlaku
Z lechickiej ziemi Orzeł Polaków

O słońce jasne , wodzu Stalinie
Niech sława Twoja nigdy nie zginie
Niech jako orłów prowadzi z gniazda 
 

Jest taka data - Marian Jonkajtys

Jest taka data - Marian Jonkajtys

Pomyślcie jak nam w Polsce
Wspaniale dziś się wiedzie.
Możemy nawet prawdę
Już mówić o sąsiedzie...
O tym naszym Wspaniałym
I Wielkim Wschodnim Bracie...
Tylko jakoś zbyt rzadko
Mówimy o tej dacie:

O 17-tym września!
A to jest data taka,
Która winna w pamięci
Każdego Polaka
Utrwalić się na zawsze
Ta historyczna rana!

17-go WRZEŚNIA NIE ZNAJĄ ROCZNICY...- Marian Jonkajtys

17-go WRZEŚNIA NIE ZNAJĄ ROCZNICY...- 
Marian Jonkajtys

Nie wiedzą
O Czerwonej Inwazji
O konnicy,
Piechocie,
Czołgach,
Samolotach.
Nie wiedzą nic
O Pakcie
Ribbentrop -Mołotow.
Nie wiedzą O Rocznicy „Wbicia w plecy noża",

czwartym
W dziejach naszej Ojczyzny Rozbiorze.

Wspomnienia zesłańca do Kazachstanu - Janusz Bogdan Naruszewicz


                                                                       



                                  Wspomnienia zesłańca do Kazachstanu - 
                                            Janusz Bogdan Naruszewicz

   Janusz Bogdan Naruszewicz, urodzony 15 kwietnia 1934 r. w Zaścianku Powoksza na Wileńszczyźnie – mój wujek po kądzieli, należy do szlacheckiego rodu pochodzącego z Wielkiego Księstwa Litewskiego, herbu Wadwicz. Jego korzenie genealogiczne sięgają marszałka litewskiego Piotra Montygierda (1451-1499), który miał trzech synów: Manka, Dowksza i Narusza, od którego pochodzi nazwisko Naruszewicz. Wnukami Piotra Montygierda byli: Naruszewicz Wojciech, którego syn Paweł był w latach 1517 starostą Nowogrodzkim, z kolei Mikołaj Naruszewicz w latach 1569-1573 piastował funkcję podskarbiego litewskiego.

W okresie rozbiorów Polski ród ten był wielokrotnie prześladowany. Dziadek Konstanty Naruszewicz, był posiadaczem majątku w Powokszy, Pietropolu i Żarnelach (obecna Białoruś). Zarządzał ponad 200 hektarami ziemi. Babcia Aurelia z domu Niedroszlańska, miała czworo dzieci: Wilhelma, który miał dwoje dzieci: Halinę i Adama. Druga córka Władysława miała, córkę Zofię. Trzecim dzieckiem była Irena, która tak że miała dzieci: Edmunda i Danutę, czwarty urodził się Henryk, (ojciec Janusza). Babcia Janusza po śmierci dziadka wyszła ponownie za mąż, za oficera rosyjskiego Silugina i mieli ze sobą jeszcze czworo dzieci: Natalię, Zenonię, Tolka i Ninę.

Majątek po dziadku Konstantym Naruszewiczu został sprawiedliwie podzielony między jego dzieci, a część należąca do babci była w posiadaniu rodziny Siluginów. Każdemu z dzieci Konstantego Naruszewicza w podziale majątku przypadło po 37,5 h ziemi. Dom rodzinny otrzymał w spadku najmłodszy syn Henryk, którego obowiązkiem było spłacenie pozostałemu rodzeństwu tego domu, by mogli wybudować na swoich ziemiach własne, nowe mieszkania.

Ojciec Janusza urodził się w 1904 r., ożenił w 1929 r. z Apolonią (1906-1988), z domu Filemonowicz, mieli pięcioro dzieci: Henrykę Irenę (1931 r.), Bogdana Janusza (1934 r.), Mirosławę (1936-2014), Mariana (1942-2009) i Teresę Czesławę (1948). Mają-tek Naruszewiczów w Powokszy liczył 40 hektarów dobrze zagospodarowanej ziemi.

Przeżyli szczęśliwie wojnę, dwie okupacje, niemiecka i sowiecką. Po ich zakończeniu jego rodzina nie poddała się kolektywizacji i nie skorzystała z możliwości wyjazdu do Polski. Nie chciano zostawiać ani domu, ani ziemi. Bano się wyjeżdżać w nieznane, tak jak uczynili to inni z rodziny. Bolszewicy zaliczyli ich do kułaków, wrogów ludu, w związku z czym ich majątek uległ konfiskacie na poczet państwa.

W latach 40. rozpoczęła się długotrwała gehenna Polaków, rdzennych mieszkańców Kresów Wschodnich RP, nastąpiły prześladowania, więzienia, torturowania, deportacje na Syberię. Zaczęły się także masowe zesłania na Syberię. A po wojnie w 1952 r. wywieziono rodzinę Naruszewiczów do Kazachstanu.

Maria Kalczyńska

*

Pamiętam dokładne tę datę 18 kwietnia 1952 roku, bowiem to ona radykalnie zmieniła życie mojej rodziny. Nie przeczuwałem niczego złego. Byłem spokojny, odprężony i pełen wiary w lepsze jutro. Postanowiłem przygotować kulinarną niespodziankę mojej pani nauczycielce, która w tym dniu miała lekcje do 18:00. Bardzo lubiła



78. rocznica wybuchu II wojny światowej


                      
                              ♦78. rocznica wybuchu II wojny światowej ♦

Dokładnie 78 lat temu wybuchła II wojna światowa. Choć czas nieuchronnie upływa, w Lubaczowie pamiętają o tej ważnej rocznicy.


Delegacje władz samorządowych, przedstawiciele organizacji kombatanckich, szkół i zakładów oraz mieszkańcy Lubaczowa wspólnie uczcili pamięć bohaterów i poległych, którzy walczyli o wolność Polski. 

Uroczystości odbyły się pod Pomnikiem Niepodległości w Lubaczowie. Po odśpiewaniu hymnu państwowego, złożeniu wiązanek kwiatów, oddaniu  hołdu tym, którzy zginęli, broniąc naszej ojczyzny, uczestnicy  udali się do lubaczowskiej konkatedry, gdzie została odprawiona msza święta w intencji poległych w II wojnie światowej.

– 78. rocznica wybuchu wojny przypomina nam o największej tragedii narodu polskiego. Mimo, że od 1 września 1939 roku minęło już tyle lat, to nadal ta data zmusza do refleksji i jest zobowiązaniem do pokoju.


Czwarty od lewej p. Mieczysław Szymoniak prezes Terenowego Koła Sybiraków
                       

Słowo od autorki bloga:

Wrzesień obfituje w wiele rocznic związanych z martyrologią narodu polskiego. Dla nas niech to będą:

Dni Zadumy.

           Dni Pamięci.

                 

czwartek, 24 sierpnia 2017

Pani Marii Sobieckiej z Kątów Wrocławskich

 
Epitafium

Pani Marii Sobieckiej z Kątów Wrocławskich


Syberia upomniała się o swoją ofiarę
Zgasła w nocy
na dalekim Dolnym Śląsku
dziewczyna co w tajdze przebywała
swoje dzieciństwo
swoich bliskich
wspomnienia zaniosła
w nowe krainy
dorosłości i starości
Ciepła, dla ludzi życzliwa
Pełna ufności i nadziei
 

wtorek, 22 sierpnia 2017

Moje wspomnienia z Dżezkazganu -Bolesław Figacz


                                                                             

                ♦Moje wspomnienia z Dżezkazganu-Bolesław Figacz♦

                        /tekst za pozwoleniem syna Stanisława/


Nazywam się Bolesław Figacz. Urodziłem się 28.10.1928 roku.w Grodnie.Nasz ojciec z urodzenia Warszawiak, Był ochotnikiem w Legionach Piłsudskiego i po wojnie został na Kresach,a konkretnie w Grodnie,gdzie się ożenił i pozostał.
Była nas czwórka dzieci siostra Marysia 1922 rocznik. brat Stach,1926r. ja 1928 r i brat Wojtek 1931 r.
Po wybuchu wojny w 1939 r. i zajęciu Grodna przez Armię Czerwona,wyprowadziliśmy się do pobliskiej wioski w obawie przed wywiezieniem na Sybir co spotkało moja Ciocię Lewandowską z mężem i dwoma synami.
W marcu 1940 roku zmarła nasza Mama.Ojciec zatrudnił się przy kopaniu torfu.a my trochę pomagaliśmy.
Jesienią 1940 roku wyjechaliśmy do wsi Stryjówka, żeby uniknąć wywózki. Po jakimś czasie przeprowadziliśmy się do gajówki w pobliskich lasach..W 1941 roku wybuchła wojna niemiecko-sowiecka.Po zajęciu tych terenów przez Niemców nasz ojciec został tam gajowym..W 1942 roku rozeszliśmy się do pobliskich wiosek na zarobek.
Brat Stach trafił do wsi Orechwicze, a ja do Obuchowicz. Właściwie to nie były wioski a tak nazywane Okolice,bo tam mieszkała szlachta. Później i Wojtek też trafił do Orechwicz.Latem 1944 roku przyszli z powrotem Sowieci.
Mojego brata Stacha wzięli do wojska Polskiego i przeszedł szlak bojowy do samego Berlina..
Zapomniałem napisać, ze Ojca i siostrę zabrali Niemcy i znaleźli się na Mazurach w miejscowości Korsze.
Brat Stach po demobilizacji w 1947 roku ,też do nich dołączył. Ja nadal byłem w Obuchowiczach , a Wojtek w Orechwiczach.

W Obuchowiczach mieszkałem nielegalnie na lewych zaświadczeniach z miejsca zamieszkania.
Była nas czwórka kolegów,którym marzyła się Wolna Polska. Nie mieliśmy możliwości brania bezpośredniego udziału w walce,więc czekaliśmy na swój czas.Trójka kolegów to byli Obuchowicze Zdzisiek, Kazik i Franek najmłodszy z naszej paczki.

Aresztowania:

W 1950 roku zaczęły się aresztowania.Zatrzymywali na kilka dni i wypuszczali i brali następnych, W końcu zatrzymali moich kolegów, a 23 listopada 1950 roku zostałem zatrzymany przez agenta KGB . Po dwóch tygodniach pobytu w tymczasowym areszcie w Skidlu zostałem przewieziony do Grodna i osadzony w w Areszcie Śledczym 



sobota, 19 sierpnia 2017

Z kresów Wschodnich do Kazachstanu - Tadeusz Kaźmierczak


                                                                       

     ♦Z kresów Wschodnich do Kazachstanu - Tadeusz Kaźmierczak♦


Sprzedani za 60 rubli

Na początku lipca 1939 r. moja matka wyjechała ze mną i moją sześciomiesięczną siostrą do znajomego kolonisty, który w pobliskiej wiosce miał duży sad i las. Tak zalecił lekarz, ponieważ mieliśmy koklusz. 31 sierpnia przyjechał po nas posłaniec od mego ojca i zabrał nas do Horożanki. Pierwszego września przez radio dowiedzieliśmy się o rozpętanej przez Niemców wojnie. Pamiętam przekazywane przez radio alarmy dla miasta Warszawy: „Uwaga, nadchodzi! Przeszedł“.

W pierwszych dniach września pożegnaliśmy się z naszym tatusiem, który zapakował nas wraz z całym dobytkiem na dwa drabiniaste wozy, pocałował matkę, mnie i siostrę. Tak rozstaliśmy się i pojechaliśmy do rodzinnego Borszczowa, On zaś został na posterunku w Horożance, powiat Podhajce, w województwie stanisławowskim, dokąd cztery lata wcześniej przyjechaliśmy z Borszczowa. Z żalem opuszczałem Horożankę.

W Borszczowie poszedłem do drugiej klasy szkoły podstawowej. W domu zaciemnialiśmy wtedy okna kocami. Pamiętam, że odwiedzali nas znajomi, którzy wrócili z frontu z lżejszymi ranami rąk i nóg.



czwartek, 17 sierpnia 2017

Wspomnienia- Maria Sobiecka


                                                                             

                                     ♦Wspomnienia - Maria Sobiecka ♦ 

                              za zgodą w wnuka Macieja Bernatowicza


Maria Sobiecka-zdjecie przesłane przez Macieja Bernatowicza

Przyszli do nas o trzeciej w nocy, 13 kwietnia 1940 roku uzbrojeni Rosjanie. Kazali wziąć trochę rzeczy, ubrać się, zabrać suchy prowiant. Wzięłam książkę, której nie zdążyłam przeczytać. Było w niej moje świadectwo ukończenia czwartej klasy, na szczęście, bowiem jak się później okazało , był to jedyny dokument z kraju. Dwie godziny później , o świcie wyruszyliśmy na punkt zborny. Moja 28 letnia Mama, ja dwunastoletnia, siostra dziesięcioletnia i siedmioletni brat żegnani przez zrozpaczonych dziadków i ciocię. Drewnianą furą jechaliśmy do odległego o 12 kilometrów Radziechowa w woj tarnopolskim. Kazano nam stawić się na stacji kolejowej .

Ojciec mój, komendant policji w Czortkowie, na dwie godziny przed wkroczeniem Armii Czerwonej 17 września 1939 roku zdążył wyjechać do Rumunii. Nas wyrzucono z magistratu, w którym zajmowaliśmy służbowe mieszkanie. Mama, nie mając gdzie się podziać z trójką dzieci, wzięła nas do swoich rodziców na wieś. 



niedziela, 6 sierpnia 2017

I właśnie wróciłam... -Stanisława Wiatr-Partyka

I właśnie wróciłam...-Stanisława Wiatr-Partyka

Proszę, byście przyjęły mnie,
W Wasze harcerskie szeregi,
Choć po polsku mówię źle,
Do was szłam przez stepy i śniegi.

Chór:

                               Mówi źle po polsku,
                                   A jeszcze gorzej pisze.

Bez tytułu - Stanisława Wiatr - Partyka

Bez tytułu - Stanisława Wiatr - Partyka

Motto :

Sybiracy boja się śniegu. Maja ogromny lęk
przed otwartą przestrzenią, zwłaszcza białą
i pustą... Robią sobie suchary z chleba
i trzymają gdzieś pod ręką ... na wszelki wypadek

- dr Wanda Monne - Dzikowska


Przechodzimy obok siebie w milczeniu,
Obojętni na tętno miasta,
Chętnie kryjąc się w jego cieniu,
Byle szept do alarmu urasta...
 

piątek, 4 sierpnia 2017

Ryszard Antolak ze Szkocji



Ryszard Antolak ze Szkocji  napisał: :


Droga Barbaro,

w ciągu ostatnich kilku lat, też przeszukiwałem ślady rodziny po drugiej wojnie światowej.

Byłem w Persji (gdzie odwiedziłem polskie cmentarze wojenne) i w Tanzanii, gdzie były polskie obozy. Trzy lata temu miałem odwagę odwiedzić Ukrainę, gdzie członkowie mojej rodziny, ci którzy nie zostali wysłani na Syberię, zostali zamordowani przez ukraińskich nacjonalistów. To było bardzo wstrząsające doświadczenie. Płakałem całymi dniami chyba!

Tylko zostało mi już odwiedzić Uzbekistan, gdzie dziadek mój umarł już przy samej granicy Persji (Kermine) w 1942- im roku. Może kiedyś mi się uda.

Strony internetowe, takie jak Sybiracy Lubaczow, dają głos tym, którzy już ich nie mają.

Łączę wyrazy szacunku,
Ryszard Antolak.(Szkocja)



Pan Janusz Urbaniak z tygodnika : Rzecz Krotoszyńska



Pan Janusz Urbaniak z tygodnika : Rzecz Krotoszyńska napisał: :


Cieszę się, że mogłem pomóc.Pozdrawiam Panią i życzę spokojnych dni świątecznych. Proszę dobrze mysleć o "Rzeczy Krotoszyńskiej" - jedynym w naszym powiecie do końca polskim tygodniku lokalnym
- Janusz Urbaniak


Pan Bronisław Lech



Pan Bronisław Lech napisał: :


Pani Basiu bardzo dziękuję za świąteczne życzenia, zatem nieco spóźnione, ale szczere życzenia proszę przyjąć, gdyż kartka z życzeniami świątecznymi wysłana na adres ,,sybiracy lubaczów" właśnie wróciła z powrotem, bardzo mi przykro z tego powodu.

PS. Chciałem się pochwalić, że udało mi się ustalić w jakich jednostkach wojskowych mój dziadek służył, ale konkretnego obozu jenieckiego nie udało się ustalić, zatem przyjąłem intuicyjnie obóz w rejonie ołonieckim w Karelii, gdyż miałem okazję być za kręgiem polarnym w 1995 roku. Jestem bardzo zadowolony z uzyskanych informacji na temat mojego dziadka, a to wszystko dzięki Pani, gdyż wskazana droga poszukiwań i wlana beczka optymizmu w moje serce zaowocowała pełnym sukcesem. Pani Basiu jestem
Pani dozgonnie wdzięczny i jeszcze raz bardzo dziękuję za ofiarowaną pomoc. 


Z poważaniem. Bronisław Lech



Pani Stanisława Wiatr Partyka



Pani Stanisława Wiatr Partyka napisała: :


Droga Basieńko!

Eureka! Zaadresowana koperta leży na stole. Posyłam dwie książki - pierwszą i ostatnią. Myślę, że coś wykorzystasz do swoich prezentacji i ciesze się, bo dostaję listy, że do niektórych wierszy ludzie się przywiązują, to znaczy, że się utożsamiają, że dotknęłam ich " struny"... Twoje działanie jest znane, wykorzystywane, dziś słyszałam o Lubaczowskim apelu. Tarnów robi co może. Tegoroczna pielgrzymka jest przygotowywana ( bardzo pieczołowicie ) właśnie przez nasz Oddział, a radością napawa fakt, że Drogę krzyżową i Modlitwę Wiernych poprowadzą autentyczni wnukowie Sybiraków. Natomiast program artystyczny Koło Terenowe z Dębicy - zespół "Safo" z Domu Kultury. Mam nadzieję, że staniemy na wysokości zadania... Jak zwykle życzę sił i natchnienia i serdecznie pozdrawiam. swp.



Pani Maria Golczyk



Pani Maria Golczyk napisała: :


Moi Kochani ! Mój Tato urodził się w Busku k. Lwowa. Dowiedziałam się, ze wiele wspomnień czy dokumentów jest w posoiadaniu waszego Zwiazku., Mam konkretne pytanie, a dotyczy p. Gumińskiej -Szałajdewicz. Czy ktoś moze sprawdzi, czy w jej książce Kroniki sokolnictwa polskiego w Busku do r. 1909 występuje nazwisko Lubin jackowski? wogóle Jackowski? moze Dyonizy? bardzo zalezy mi na tej informacji. Gorąco pozdrawiam. 


Maria z Jackowskich Golczyk...


Pan Tomasz Miklusz



Pan Tomasz Miklusz napisał: :


Dzień dobry. Piszę do Państwa z zapytaniem czy istnieją gdzieś listy osób wywiezionych na Syberię bądź zamordowanych przez UPA z okolicy Krowicy gdyż stamtąd pochodzi moja rodzina. Prowadzę drzewo genealogiczne mojej rodziny i część jej członków znika po drugiej wojnie światowej. Z góry dziekuje za odpowiedź.



Pani Barbara Figurniak



Pani Barbara Figurniak napisała: :


Witam serdecznie.
Jestem córką Sybiraka, moi dziadkowie zostali zamęczeni na 
syberyjskiej ziemi, nie mają mogiły.Przyjażnię się z Sybiraczką - 
panią profesor Stanisławą Wiatr-Partyka.
Śpiewam piosenki do jej wierszy z muzyką Mateusza 
Krzysztofa Jarosza - kompozytora z Krakowa.
Oto jedna z nich - może Pańswa zainteresuje.

https://www.youtube.com/watch?

Napisałam też artykuł: 

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/syberyjski_piolun_z_kropelka_rosy_295387.html

Starałam się napisać o Sybirakach gdyż wciąż zbyt mało się 

o tym mówi.Występuję publicznie w kraju i zagranicą.
Spiewam także piosenki do słów Powstańców Warszawskich
 w tym K.K.Baczyńskiego i prof. Witolda Kieżuna.

Jeśli chcieliby Państwo zorganizować jakiś koncert 

patriotyczny z moim udziałem to będzie mi bardzo miło.
Występowałam kiedyś w Lubaczowie w Domu Kultury - 
razem z Piotrem Szczepanikiem.Potem stworzyłam kilka 
artykułów i galerii o tym ciekawym regionie na łamach Wiadomości24.

Ty tylko dwa z nich :


http://www.wiadomosci24.pl/artykul/muzeum_kresow_perelka_i_chluba_lubaczowa_zdjecia_

308697.html

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/pomnik_niepodleglosci_w_lubaczowie_inny_niz_wszystkie

_zdjecia_308729.html

Jestem patriotką i kocham swój kraj.

Serdecznie Państwu dziękuję za tę działalność.
Dziękuję także (z góry) za odpowiedź.



http://baczynski-piesni.pl




Pan Adam Kwiatek



Pan Adam Kwiatek napisał  :


Jestem zaskoczony Pani propozycją i zapytaniem, czy może Pani opublikować na swoim blogu, moje wiersze wybrane przez Panią. Skoro moje wiersze zainteresowały Panią, nie mam nic przeciwko temu, aby wyrazić zgodę na ten Pani zamiar. Jednak moja zgoda uzależniona jest od tego, że każdy wybrany mój wiersz, będzie podpisany moim nazwiskiem i imieniem, jako autora. Jeżeli Pani akceptuje moje warunki, wyrażam zgodę i pragnę nawiązać bliższy roboczy kontakt na płaszczyźnie poezji. Pozdrawiam serdecznie i przesyłam ukłony - Adam.


Edyta Bajan

Edyta Bajan napisała: :


Witam

Zwracam się do Państwa w imieniu inicjatywy społecznej „Paczka dla Bohatera” ponieważ powoli rozpoczynamy przygotowania do zimowej edycji Paczki (z okazji Świąt Bożego Narodzenia). Jesteśmy grupą ludzi skupionych wokół pomocy kombatantom (m. in Powstańcom Warszawskim, weteranom Armii Krajowej, NSZ, WIN). 2 razy do roku przy okazji Świąt prowadzimy zbiórki różnego typu produktów, z których powstają paczki rozwożone naszym Bohaterom. Nasze akcje bardzo często wspomagają różnego rodzaju służby, często przy wizytach towarzyszą nam osoby będące w polskich mundurach (Straż Graniczna, Policja, Służba Więzienna, Wojsko Polskie). W tym roku z okazji Świąt Wielkanocnych dotarliśmy w samej Warszawie do ponad 100 osób, duże wsparcie otrzymaliśmy od firm, osób prywatnych, kibiców, szkół. Akcja odbywa się w wielu polskich miastach równocześnie. Krąg osób mających chęć pomagać, poznawać i odwiedzać Bohaterów poszerza się, cały czas poszerzamy również naszą działalność. Dla przykładu w sierpniu tego roku zorganizowaliśmy wyjście na mecz Legii Warszawa dla przeszło 17 kombatantów. Paczki, które wręczamy to nie tylko wsparcie materialne z okazji zbliżających się Świąt, ale co dla nas najważniejsze okazja, aby przyjść przywitać się i poznać, złożyć życzenia osobom, które tworzyły naszą historię. Do tej pory wielokrotnie brałam udział w organizacji akcji na terenie Warszawy, ale w związku z tym, że pochodzę z Zamościa postanowiłam na edycję zima 2016 przenieść się w rodzinne rejony i poznać naszych lokalnych Bohaterów. Powoli buduję zatem taką listę osób, które moglibyśmy wraz z wolontariuszami odwiedzić. Kombatantów jest już coraz mniej (w samym Zamościu tylko kilkoro). Pytanie z którym zwracam się do Państwa brzmi (ponieważ dla nas - trzeciego pokolenia osoby, które przetrwały zsyłki to również Bohaterowie) -

Pan Tadeusz Isański



Pan Tadeusz Isański przesłał taką wiadomość :


Szanowni Państwo!

Zostałem poproszony przez Związek Historyków Kazachstanu o współpracę. http://www.sybiracyzg.pl/?p=7084 Historycy ci poszukują wspomnień Polaków, którzy w Kazachstanie znaleźli się w czasie wojny. Wspomnień dotyczących wyłącznie pobytu w Kazachstanie. Materiały te mają służyć historykom do pogłębiania wiedzy o deportacjach Polaków i tworzenia opracowań naukowych. Mile widziane są też kopie różnych pamiątek i dokumentów.
Obecnie kończę tłumaczenie wspomnień (80 stronic) osoby która między innymi pracowała w kopalni rudy ołowiu w Aczysaju. Po skończeniu i wysłaniu tej pracy gotowy jestem do nawiązania kontaktu z Państwa członkami, którzy byli na zesłaniu w Kazachstanie i którzy gotowi są podzielić się swoimi historiami.
Wszystkie prace które do tej pory zostały przeze mnie wysłane nie były w żaden sposób cenzurowane - zastrzegli to sobie tamtejsi historycy. Upiększanie bowiem tamtej tragicznej rzeczywistości, nienazywanie czasem niektórych zdarzeń po imieniu ich zdaniem pozbawiło by tych materiałów historycznej wartości.


Z Bystrzyckiego Stowarzyszenia Pamięci



Z Bystrzyckiego Stowarzyszenia Pamięci dostałam taką wiadomość :


Dzień dobry!


Zapomniałem dopisać: wraz z naszymi przyjaciółmi z Rosji przygotowujemy plany ekspedycji badawczych do dawnych osiedli specjalnych. Czy macie Państwo w Kole informacje mogące pomóc w ustaleniu lokalizacji osiedli i miejsc pochówków, a także nazwisk zmarłych? Chodzi szczególnie o rejony syktywdynski, letski, priłużski, kortkieroski Komi ASRR, rej. lenski, krasnoborski obw. archangielskiego; rej. jenisejski w Kraju Krasnojarskim. Interesują nas także więźniowie Workuty i obw. magadanskiego (Kołyma).


Ks.Władysław Gurgul mic - marianin




Ks.Władysław Gurgul mic - marianin napisał: :


WIELCE SZANOWNA PANI BARBARO,

NIEZMIERNIE DZIEKUJE ZA LIST, KTORY PRZECZYTALEM Z WIELKIM ZAINTERSOWANIEM. NIE MAM NIC RZECIWKO TEMU, CO PANI BEDZIE CHCIALA UCZYNIC ZE WSPOMNIENIAMI.

MOZE ZAINTERESUJE NASZ POBYT NA BLISIM WSCHODZIIE ' ZALACZAM

ZAPEWNIAM O PAMIECI PRZED PANEM WIEKOW. Ks.Władysław Gurgul mic - marianin

---

Dziekuje Ci Basiu za Twoj email
Moze nie wszyscy w Kraju znaja jez. angielski dlatego przesle Ci moj krotki zyciorys w jez. polskim. Serdecznie pozdrawiam ks WG

---
CIESZE SIE ,ZE MOGLAS ODCZYTAC ZALACZNIK. ZYCZIORYS MOZESZ ROWNIEIZ PRZETRRANSPO NA FALE ETERU.. CIESZE SIE, ZE JESTESMY W KONTAKCIE.

ZAPEWNIAM O MODLITWIE. ks. WG



Kubica Jerry- Londyn, Wielka Brytania




Kubica Jerry- Londyn, Wielka Brytania na Facebooku pisze tak:

I have to say I am delighted to have Kolo Sybirakow Lubaczow for a friend on FB. Syberia is a painful subject for the Poles not only from the 1940's and '50's but from a century earlier, and even deeper in the history of its relations with Russia. But Kolo Sybirakow somehow manages to warm my heart with their comments and doses of poetry. It's a "lovely", a unique page - my congratulations to whoever is running the page.


Ciesze sie niezmiernie ze moge zaliczyc Kolo Sybirakow Lubaczow do "bliskiego" na stronie Facebooku. Syberia dla nas, Polakow jest wyjatkowo bolesnym tematem i historia nie tylko lat 1940'ych i '50'tych lecz rowniez i poprzednigo stulecia. A jednak Kolo Sybirakow w nieoczekiwany sposob rozjasnia me uczucia swoimi komentarzami i poezja. Wyjatkowo mila, unikalna, strona - gratulacje osobie ktora nia kieruje. 


I kolejna wiadomość, tym razem zatytułowana : Kołyma -

Ciesze sie ze nawiazalem kontakt z grupa Sybiracy Lubaczow i Barbara. Podroz do i na Kolymie byla jednym wielkim przezyciem, 



Ryszard Przewłocki- Melbourne Australia




Ryszard Przewłocki- Melbourne  Australia, pisze tak:

Witam z Melbourne –Australia

Pochmurny dzien chlodny ale tak nie powinno byc bo u ns teraz jest wiosna i powinno byc cieplo. Nie wiem co sie dzieje na swiecie ale na pewno sa teraz duze zmiany w klimacie.

Ze zbiegiem okolicznosci my tez bylismy wywiezieni 13 kwietnia i od tego dnia nasze zycie zostalo na zawsze zmienione. Pomimo to ze jestem Polakiem “z krwi I kosci”, ....

Wyladowalismy w Pahlevi przez morze Kaspijskie i od tego punktu zaczela sie nasza tulaczka. Po wojnie kilka rodzin z naszego osiedla w Afryce wrocilo do Polski ale dla mnie i mamy to nie bylo wyjscie z sytuacji. Przeciez nasza Polska juz nie istniala a wracac znowu do Komuny to bylaby glupota. Tak wlasnie moja mama zdecydowala. Po krotkim czasie dostalismy sie do Afryki i tam mieszkalismy 7 lat. W lutym 1950 roku Australia zostala naszym krajem i tak zyje do dzisiejszego dnia.

W tych trudnych czasach mialem tez troche szczescia bo przed przyjazdem do Australii udalo sie mnie skonczyc polskie 



czwartek, 3 sierpnia 2017

Obrazki z dzieciństwa w syberyjskiej tajdze - Edward Wierzbicki


                                                                                   

      Obrazki z dzieciństwa w syberyjskiej tajdze - Edward Wierzbicki

Pierwsze obrazy z dzieciństwa utrwalone w pamięci są zazwyczaj związane z miejscem urodzenia, z domem, ogrodem i najbliższą okolicą. Moje pierwsze obrazy, które zapamiętałem, są powiązane z zupełnie innym miejscem, od moich stron ojczystych znacznie oddalonym geograficznie, klimatycznie i kulturowo1.

Wystarczy, że przymknę oczy i widzę szarą drewnianą chatę, jedną z wielu w kilku szeregach, wzdłuż gruntowych dróg – ulic, gdzieniegdzie pojedyncze drzewo, studnia z żurawiem. Osiedle – posiołok; z trzech stron przyległe pola uprawne, otoczone wszystko dookoła wysokim ciemnym lasem – tajg ą, z której wyłania się srebrzysta wstęga rzeki, zatacza szeroki łuk i z powrotem niknie w tajdze. A całość z góry przykrywa czyste bezchmurne niebo.
To była na pewno wiosna 1942 roku, bo wtedy właśnie zapamiętałem płaczącą matkę, jak żegnała ojca udającego się w daleką drogę. Po powrocie z łagru chciał dołączyć do oddziałów Wojska Polskiego, tworzonego przez generała Andersa. Wspominając moje sybirackie dzieciństwo, odnoszę wrażenie obecności od zawsze w mojej pamięci postaci matki, babci i wujcia, natomiast pierwszy utrwalony w świadomości obraz ojca kojarzy mi się z uczuciem strachu.

Autor relacji – zdjęcie współczesne
Pewnego letniego dnia w drzwiach chaty pojawił się wysoki mężczyzna w watowanym buszłacie, upstrzonym licznymi ponaszywanymi łatami i dziurami, z których wystawały jaśniejsze kłaki waty. Nogi miał owinięte szmatami z worków, obute w lipowe łapcie z długimi trokami obwiązującymi łydki. Spod wielkiej czapy

wtorek, 1 sierpnia 2017

Zesłanie na Sybir 1940 . Moje Wspomnienia - Helena Wołoch Antolak


                                                                         


                             Zesłanie na Sybir 1940 . Moje Wspomnienia 
                                                
                                            - Helena Wołoch Antolak-

Droga Na Wschód

Kiedy patrzę wstecz, co widzę?



Helena Woloch Antolak
Pogoda w lecie, 1939 r. była ciepła. Świeciło słonce jakby chciało nas ogrzać na wiele lat przyszłych, które miały być takie ciężkie. Któż mógłby pomyśleć wtedy że tysiące Polaków zginie w dzikiej Azji, że będziemy wypędzeni na daleką, zimną Syberię? Ale stało się! I tak moje życie załamało się, jak na rzece cienki lód. 

Przyjechałam do domu ze szkoły na wakacje, i po przywitaniu się z moimi rodzicami, siostrą i bratem, ojciec chcąc mi zrobić przyjemność oznajmił że będzie zabawa w Radziwiłłowie, że przysłali zaproszenie, i że ja mogę iść. Była to dla mnie bardzo miła niespodzianka, ponieważ to była moja pierwsza zabawa. Bal wojskowy! Wojsko jechało na zachód, bliżej granicy niemieckiej: jak to oni nazwali "generalne manewry". Była dobra okazja do zabawienie się. Więc zaczęliśmy 




♦MIŁY GOŚCIU♦

Dziękujemy za czas, który poświęciłeś, aby być tu z nami.
Mamy nadzieję, że powrócisz jeszcze na ten Blog.



♦Wszelkie prawa zastrzeżone ♦

Przedruk, kopiowanie, publikowanie i użytek w celach komercyjnych wymaga zgody autorki bloga.
.