♦DANE INFORMACYJNE♦




Związek Sybiraków
Koło Terenowe w Lubaczowie

ul. Słowackiego 34a
37-600 LUBACZÓW
/budynek Spółdzielni Mieszkaniowej/

DYŻURY

w czwartek od godz. 11:00 do 12:00

sybiracy.lubaczow@gmail.com


Translate

Szukaj na tym blogu




Do Młodych!

Sybir to nie to samo co Syberia.

Syberia jest krainą geograficzną, rozciągająca się
od Uralu do Kamczatki.

Sybir jest symbolem niszczenia polskości!




Czytając i słuchając wspomnień Sybiraków zauważyć można odmienność w opisach z dwóch powodów:

Najtragiczniejszy był los polskich sierot, które kierowano do sowieckich sierocińców tzw. dietdomami. Oprócz obowiązkowej nauki języka rosyjskiego, zmuszano je do różnych prac na rzecz tych domów, kierowano do ciężkich prac kołchozowych.

Bez rodziny, bez pomocy opiekunów czy tez znajomych ich życie i walka o przetrwanie, była z góry przegrana.

Więcej szczęścia miały te dzieci i młodzież, którzy mieli przy sobie rodzinę, opiekunów czy też znajomych. Łatwiej było im znosić trudy niewolniczego życia i pracy.

Jeśli nie MY, to KTO?

Jeśli nie MY, to KTO?

.

sobota, 19 sierpnia 2017

Z kresów Wschodnich do Kazachstanu - Tadeusz Kaźmierczak


                                                                       

     ♦Z kresów Wschodnich do Kazachstanu - Tadeusz Kaźmierczak♦


Sprzedani za 60 rubli

Na początku lipca 1939 r. moja matka wyjechała ze mną i moją sześciomiesięczną siostrą do znajomego kolonisty, który w pobliskiej wiosce miał duży sad i las. Tak zalecił lekarz, ponieważ mieliśmy koklusz. 31 sierpnia przyjechał po nas posłaniec od mego ojca i zabrał nas do Horożanki. Pierwszego września przez radio dowiedzieliśmy się o rozpętanej przez Niemców wojnie. Pamiętam przekazywane przez radio alarmy dla miasta Warszawy: „Uwaga, nadchodzi! Przeszedł“.

W pierwszych dniach września pożegnaliśmy się z naszym tatusiem, który zapakował nas wraz z całym dobytkiem na dwa drabiniaste wozy, pocałował matkę, mnie i siostrę. Tak rozstaliśmy się i pojechaliśmy do rodzinnego Borszczowa, On zaś został na posterunku w Horożance, powiat Podhajce, w województwie stanisławowskim, dokąd cztery lata wcześniej przyjechaliśmy z Borszczowa. Z żalem opuszczałem Horożankę.

W Borszczowie poszedłem do drugiej klasy szkoły podstawowej. W domu zaciemnialiśmy wtedy okna kocami. Pamiętam, że odwiedzali nas znajomi, którzy wrócili z frontu z lżejszymi ranami rąk i nóg.



czwartek, 17 sierpnia 2017

Wspomnienia- Maria Sobiecka


                                                                             

                                     ♦Wspomnienia - Maria Sobiecka ♦ 

                              za zgodą w wnuka Macieja Bernatowicza

Przyszli do nas o trzeciej w nocy, 13 kwietnia 1940 roku uzbrojeni Rosjanie. Kazali wziąć trochę rzeczy, ubrać się, zabrać suchy prowiant. Wzięłam książkę, której nie zdążyłam przeczytać. Było w niej moje świadectwo ukończenia czwartej klasy, na szczęście, bowiem jak się później okazało , był to jedyny dokument z kraju. Dwie godziny później , o świcie wyruszyliśmy na punkt zborny. Moja 28 letnia Mama, ja dwunastoletnia, siostra dziesięcioletnia i siedmioletni brat żegnani przez zrozpaczonych dziadków i ciocię. Drewnianą furą jechaliśmy do odległego o 12 kilometrów Radziechowa w woj tarnopolskim. Kazano nam stawić się na stacji kolejowej .

Ojciec mój, komendant policji w Czortkowie, na dwie godziny przed wkroczeniem Armii Czerwonej 17 września 1939 roku zdążył wyjechać do Rumunii. Nas wyrzucono z magistratu, w którym zajmowaliśmy służbowe mieszkanie. Mama, nie mając gdzie się podziać z trójką dzieci, wzięła nas do swoich rodziców na wieś. 



niedziela, 6 sierpnia 2017

I właśnie wróciłam... -Stanisława Wiatr-Partyka

I właśnie wróciłam...-Stanisława Wiatr-Partyka

Proszę, byście przyjęły mnie,
W Wasze harcerskie szeregi,
Choć po polsku mówię źle,
Do was szłam przez stepy i śniegi.

Chór:

                               Mówi źle po polsku,
                                   A jeszcze gorzej pisze.

Bez tytułu - Stanisława Wiatr - Partyka

Bez tytułu - Stanisława Wiatr - Partyka

Motto :

Sybiracy boja się śniegu. Maja ogromny lęk
przed otwartą przestrzenią, zwłaszcza białą
i pustą... Robią sobie suchary z chleba
i trzymają gdzieś pod ręką ... na wszelki wypadek

- dr Wanda Monne - Dzikowska


Przechodzimy obok siebie w milczeniu,
Obojętni na tętno miasta,
Chętnie kryjąc się w jego cieniu,
Byle szept do alarmu urasta...
 

piątek, 4 sierpnia 2017

Ryszard Antolak ze Szkocji



Ryszard Antolak ze Szkocji  napisał: :


Droga Barbaro,

w ciągu ostatnich kilku lat, też przeszukiwałem ślady rodziny po drugiej wojnie światowej.

Byłem w Persji (gdzie odwiedziłem polskie cmentarze wojenne) i w Tanzanii, gdzie były polskie obozy. Trzy lata temu miałem odwagę odwiedzić Ukrainę, gdzie członkowie mojej rodziny, ci którzy nie zostali wysłani na Syberię, zostali zamordowani przez ukraińskich nacjonalistów. To było bardzo wstrząsające doświadczenie. Płakałem całymi dniami chyba!

Tylko zostało mi już odwiedzić Uzbekistan, gdzie dziadek mój umarł już przy samej granicy Persji (Kermine) w 1942- im roku. Może kiedyś mi się uda.

Strony internetowe, takie jak Sybiracy Lubaczow, dają głos tym, którzy już ich nie mają.

Łączę wyrazy szacunku,
Ryszard Antolak.(Szkocja)



Pan Janusz Urbaniak z tygodnika : Rzecz Krotoszyńska



Pan Janusz Urbaniak z tygodnika : Rzecz Krotoszyńska napisał: :


Cieszę się, że mogłem pomóc.Pozdrawiam Panią i życzę spokojnych dni świątecznych. Proszę dobrze mysleć o "Rzeczy Krotoszyńskiej" - jedynym w naszym powiecie do końca polskim tygodniku lokalnym
- Janusz Urbaniak


Pan Bronisław Lech



Pan Bronisław Lech napisał: :


Pani Basiu bardzo dziękuję za świąteczne życzenia, zatem nieco spóźnione, ale szczere życzenia proszę przyjąć, gdyż kartka z życzeniami świątecznymi wysłana na adres ,,sybiracy lubaczów" właśnie wróciła z powrotem, bardzo mi przykro z tego powodu.

PS. Chciałem się pochwalić, że udało mi się ustalić w jakich jednostkach wojskowych mój dziadek służył, ale konkretnego obozu jenieckiego nie udało się ustalić, zatem przyjąłem intuicyjnie obóz w rejonie ołonieckim w Karelii, gdyż miałem okazję być za kręgiem polarnym w 1995 roku. Jestem bardzo zadowolony z uzyskanych informacji na temat mojego dziadka, a to wszystko dzięki Pani, gdyż wskazana droga poszukiwań i wlana beczka optymizmu w moje serce zaowocowała pełnym sukcesem. Pani Basiu jestem
Pani dozgonnie wdzięczny i jeszcze raz bardzo dziękuję za ofiarowaną pomoc. 


Z poważaniem. Bronisław Lech



Pani Stanisława Wiatr Partyka



Pani Stanisława Wiatr Partyka napisała: :


Droga Basieńko!

Eureka! Zaadresowana koperta leży na stole. Posyłam dwie książki - pierwszą i ostatnią. Myślę, że coś wykorzystasz do swoich prezentacji i ciesze się, bo dostaję listy, że do niektórych wierszy ludzie się przywiązują, to znaczy, że się utożsamiają, że dotknęłam ich " struny"... Twoje działanie jest znane, wykorzystywane, dziś słyszałam o Lubaczowskim apelu. Tarnów robi co może. Tegoroczna pielgrzymka jest przygotowywana ( bardzo pieczołowicie ) właśnie przez nasz Oddział, a radością napawa fakt, że Drogę krzyżową i Modlitwę Wiernych poprowadzą autentyczni wnukowie Sybiraków. Natomiast program artystyczny Koło Terenowe z Dębicy - zespół "Safo" z Domu Kultury. Mam nadzieję, że staniemy na wysokości zadania... Jak zwykle życzę sił i natchnienia i serdecznie pozdrawiam. swp.



Pani Maria Golczyk



Pani Maria Golczyk napisała: :


Moi Kochani ! Mój Tato urodził się w Busku k. Lwowa. Dowiedziałam się, ze wiele wspomnień czy dokumentów jest w posoiadaniu waszego Zwiazku., Mam konkretne pytanie, a dotyczy p. Gumińskiej -Szałajdewicz. Czy ktoś moze sprawdzi, czy w jej książce Kroniki sokolnictwa polskiego w Busku do r. 1909 występuje nazwisko Lubin jackowski? wogóle Jackowski? moze Dyonizy? bardzo zalezy mi na tej informacji. Gorąco pozdrawiam. 


Maria z Jackowskich Golczyk...


Pan Tomasz Miklusz



Pan Tomasz Miklusz napisał: :


Dzień dobry. Piszę do Państwa z zapytaniem czy istnieją gdzieś listy osób wywiezionych na Syberię bądź zamordowanych przez UPA z okolicy Krowicy gdyż stamtąd pochodzi moja rodzina. Prowadzę drzewo genealogiczne mojej rodziny i część jej członków znika po drugiej wojnie światowej. Z góry dziekuje za odpowiedź.



Pani Barbara Figurniak



Pani Barbara Figurniak napisała: :


Witam serdecznie.
Jestem córką Sybiraka, moi dziadkowie zostali zamęczeni na 
syberyjskiej ziemi, nie mają mogiły.Przyjażnię się z Sybiraczką - 
panią profesor Stanisławą Wiatr-Partyka.
Śpiewam piosenki do jej wierszy z muzyką Mateusza 
Krzysztofa Jarosza - kompozytora z Krakowa.
Oto jedna z nich - może Pańswa zainteresuje.

https://www.youtube.com/watch?

Napisałam też artykuł: 

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/syberyjski_piolun_z_kropelka_rosy_295387.html

Starałam się napisać o Sybirakach gdyż wciąż zbyt mało się 

o tym mówi.Występuję publicznie w kraju i zagranicą.
Spiewam także piosenki do słów Powstańców Warszawskich
 w tym K.K.Baczyńskiego i prof. Witolda Kieżuna.

Jeśli chcieliby Państwo zorganizować jakiś koncert 

patriotyczny z moim udziałem to będzie mi bardzo miło.
Występowałam kiedyś w Lubaczowie w Domu Kultury - 
razem z Piotrem Szczepanikiem.Potem stworzyłam kilka 
artykułów i galerii o tym ciekawym regionie na łamach Wiadomości24.

Ty tylko dwa z nich :


http://www.wiadomosci24.pl/artykul/muzeum_kresow_perelka_i_chluba_lubaczowa_zdjecia_

308697.html

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/pomnik_niepodleglosci_w_lubaczowie_inny_niz_wszystkie

_zdjecia_308729.html

Jestem patriotką i kocham swój kraj.

Serdecznie Państwu dziękuję za tę działalność.
Dziękuję także (z góry) za odpowiedź.



http://baczynski-piesni.pl




Pan Adam Kwiatek



Pan Adam Kwiatek napisał  :


Jestem zaskoczony Pani propozycją i zapytaniem, czy może Pani opublikować na swoim blogu, moje wiersze wybrane przez Panią. Skoro moje wiersze zainteresowały Panią, nie mam nic przeciwko temu, aby wyrazić zgodę na ten Pani zamiar. Jednak moja zgoda uzależniona jest od tego, że każdy wybrany mój wiersz, będzie podpisany moim nazwiskiem i imieniem, jako autora. Jeżeli Pani akceptuje moje warunki, wyrażam zgodę i pragnę nawiązać bliższy roboczy kontakt na płaszczyźnie poezji. Pozdrawiam serdecznie i przesyłam ukłony - Adam.


Edyta Bajan

Edyta Bajan napisała: :


Witam

Zwracam się do Państwa w imieniu inicjatywy społecznej „Paczka dla Bohatera” ponieważ powoli rozpoczynamy przygotowania do zimowej edycji Paczki (z okazji Świąt Bożego Narodzenia). Jesteśmy grupą ludzi skupionych wokół pomocy kombatantom (m. in Powstańcom Warszawskim, weteranom Armii Krajowej, NSZ, WIN). 2 razy do roku przy okazji Świąt prowadzimy zbiórki różnego typu produktów, z których powstają paczki rozwożone naszym Bohaterom. Nasze akcje bardzo często wspomagają różnego rodzaju służby, często przy wizytach towarzyszą nam osoby będące w polskich mundurach (Straż Graniczna, Policja, Służba Więzienna, Wojsko Polskie). W tym roku z okazji Świąt Wielkanocnych dotarliśmy w samej Warszawie do ponad 100 osób, duże wsparcie otrzymaliśmy od firm, osób prywatnych, kibiców, szkół. Akcja odbywa się w wielu polskich miastach równocześnie. Krąg osób mających chęć pomagać, poznawać i odwiedzać Bohaterów poszerza się, cały czas poszerzamy również naszą działalność. Dla przykładu w sierpniu tego roku zorganizowaliśmy wyjście na mecz Legii Warszawa dla przeszło 17 kombatantów. Paczki, które wręczamy to nie tylko wsparcie materialne z okazji zbliżających się Świąt, ale co dla nas najważniejsze okazja, aby przyjść przywitać się i poznać, złożyć życzenia osobom, które tworzyły naszą historię. Do tej pory wielokrotnie brałam udział w organizacji akcji na terenie Warszawy, ale w związku z tym, że pochodzę z Zamościa postanowiłam na edycję zima 2016 przenieść się w rodzinne rejony i poznać naszych lokalnych Bohaterów. Powoli buduję zatem taką listę osób, które moglibyśmy wraz z wolontariuszami odwiedzić. Kombatantów jest już coraz mniej (w samym Zamościu tylko kilkoro). Pytanie z którym zwracam się do Państwa brzmi (ponieważ dla nas - trzeciego pokolenia osoby, które przetrwały zsyłki to również Bohaterowie) -

Pan Tadeusz Isański



Pan Tadeusz Isański przesłał taką wiadomość :


Szanowni Państwo!

Zostałem poproszony przez Związek Historyków Kazachstanu o współpracę. http://www.sybiracyzg.pl/?p=7084 Historycy ci poszukują wspomnień Polaków, którzy w Kazachstanie znaleźli się w czasie wojny. Wspomnień dotyczących wyłącznie pobytu w Kazachstanie. Materiały te mają służyć historykom do pogłębiania wiedzy o deportacjach Polaków i tworzenia opracowań naukowych. Mile widziane są też kopie różnych pamiątek i dokumentów.
Obecnie kończę tłumaczenie wspomnień (80 stronic) osoby która między innymi pracowała w kopalni rudy ołowiu w Aczysaju. Po skończeniu i wysłaniu tej pracy gotowy jestem do nawiązania kontaktu z Państwa członkami, którzy byli na zesłaniu w Kazachstanie i którzy gotowi są podzielić się swoimi historiami.
Wszystkie prace które do tej pory zostały przeze mnie wysłane nie były w żaden sposób cenzurowane - zastrzegli to sobie tamtejsi historycy. Upiększanie bowiem tamtej tragicznej rzeczywistości, nienazywanie czasem niektórych zdarzeń po imieniu ich zdaniem pozbawiło by tych materiałów historycznej wartości.


Z Bystrzyckiego Stowarzyszenia Pamięci



Z Bystrzyckiego Stowarzyszenia Pamięci dostałam taką wiadomość :


Dzień dobry!


Zapomniałem dopisać: wraz z naszymi przyjaciółmi z Rosji przygotowujemy plany ekspedycji badawczych do dawnych osiedli specjalnych. Czy macie Państwo w Kole informacje mogące pomóc w ustaleniu lokalizacji osiedli i miejsc pochówków, a także nazwisk zmarłych? Chodzi szczególnie o rejony syktywdynski, letski, priłużski, kortkieroski Komi ASRR, rej. lenski, krasnoborski obw. archangielskiego; rej. jenisejski w Kraju Krasnojarskim. Interesują nas także więźniowie Workuty i obw. magadanskiego (Kołyma).


Ks.Władysław Gurgul mic - marianin




Ks.Władysław Gurgul mic - marianin napisał: :


WIELCE SZANOWNA PANI BARBARO,

NIEZMIERNIE DZIEKUJE ZA LIST, KTORY PRZECZYTALEM Z WIELKIM ZAINTERSOWANIEM. NIE MAM NIC RZECIWKO TEMU, CO PANI BEDZIE CHCIALA UCZYNIC ZE WSPOMNIENIAMI.

MOZE ZAINTERESUJE NASZ POBYT NA BLISIM WSCHODZIIE ' ZALACZAM

ZAPEWNIAM O PAMIECI PRZED PANEM WIEKOW. Ks.Władysław Gurgul mic - marianin

---

Dziekuje Ci Basiu za Twoj email
Moze nie wszyscy w Kraju znaja jez. angielski dlatego przesle Ci moj krotki zyciorys w jez. polskim. Serdecznie pozdrawiam ks WG

---
CIESZE SIE ,ZE MOGLAS ODCZYTAC ZALACZNIK. ZYCZIORYS MOZESZ ROWNIEIZ PRZETRRANSPO NA FALE ETERU.. CIESZE SIE, ZE JESTESMY W KONTAKCIE.

ZAPEWNIAM O MODLITWIE. ks. WG



Kubica Jerry- Londyn, Wielka Brytania




Kubica Jerry- Londyn, Wielka Brytania na Facebooku pisze tak:

I have to say I am delighted to have Kolo Sybirakow Lubaczow for a friend on FB. Syberia is a painful subject for the Poles not only from the 1940's and '50's but from a century earlier, and even deeper in the history of its relations with Russia. But Kolo Sybirakow somehow manages to warm my heart with their comments and doses of poetry. It's a "lovely", a unique page - my congratulations to whoever is running the page.


Ciesze sie niezmiernie ze moge zaliczyc Kolo Sybirakow Lubaczow do "bliskiego" na stronie Facebooku. Syberia dla nas, Polakow jest wyjatkowo bolesnym tematem i historia nie tylko lat 1940'ych i '50'tych lecz rowniez i poprzednigo stulecia. A jednak Kolo Sybirakow w nieoczekiwany sposob rozjasnia me uczucia swoimi komentarzami i poezja. Wyjatkowo mila, unikalna, strona - gratulacje osobie ktora nia kieruje. 


I kolejna wiadomość, tym razem zatytułowana : Kołyma -

Ciesze sie ze nawiazalem kontakt z grupa Sybiracy Lubaczow i Barbara. Podroz do i na Kolymie byla jednym wielkim przezyciem, 



Ryszard Przewłocki- Melbourne Australia




Ryszard Przewłocki- Melbourne  Australia, pisze tak:

Witam z Melbourne –Australia

Pochmurny dzien chlodny ale tak nie powinno byc bo u ns teraz jest wiosna i powinno byc cieplo. Nie wiem co sie dzieje na swiecie ale na pewno sa teraz duze zmiany w klimacie.

Ze zbiegiem okolicznosci my tez bylismy wywiezieni 13 kwietnia i od tego dnia nasze zycie zostalo na zawsze zmienione. Pomimo to ze jestem Polakiem “z krwi I kosci”, ....

Wyladowalismy w Pahlevi przez morze Kaspijskie i od tego punktu zaczela sie nasza tulaczka. Po wojnie kilka rodzin z naszego osiedla w Afryce wrocilo do Polski ale dla mnie i mamy to nie bylo wyjscie z sytuacji. Przeciez nasza Polska juz nie istniala a wracac znowu do Komuny to bylaby glupota. Tak wlasnie moja mama zdecydowala. Po krotkim czasie dostalismy sie do Afryki i tam mieszkalismy 7 lat. W lutym 1950 roku Australia zostala naszym krajem i tak zyje do dzisiejszego dnia.

W tych trudnych czasach mialem tez troche szczescia bo przed przyjazdem do Australii udalo sie mnie skonczyc polskie 



czwartek, 3 sierpnia 2017

Obrazki z dzieciństwa w syberyjskiej tajdze - Edward Wierzbicki


                                                                                   

      Obrazki z dzieciństwa w syberyjskiej tajdze - Edward Wierzbicki

Pierwsze obrazy z dzieciństwa utrwalone w pamięci są zazwyczaj związane z miejscem urodzenia, z domem, ogrodem i najbliższą okolicą. Moje pierwsze obrazy, które zapamiętałem, są powiązane z zupełnie innym miejscem, od moich stron ojczystych znacznie oddalonym geograficznie, klimatycznie i kulturowo1.

Wystarczy, że przymknę oczy i widzę szarą drewnianą chatę, jedną z wielu w kilku szeregach, wzdłuż gruntowych dróg – ulic, gdzieniegdzie pojedyncze drzewo, studnia z żurawiem. Osiedle – posiołok; z trzech stron przyległe pola uprawne, otoczone wszystko dookoła wysokim ciemnym lasem – tajg ą, z której wyłania się srebrzysta wstęga rzeki, zatacza szeroki łuk i z powrotem niknie w tajdze. A całość z góry przykrywa czyste bezchmurne niebo.
To była na pewno wiosna 1942 roku, bo wtedy właśnie zapamiętałem płaczącą matkę, jak żegnała ojca udającego się w daleką drogę. Po powrocie z łagru chciał dołączyć do oddziałów Wojska Polskiego, tworzonego przez generała Andersa. Wspominając moje sybirackie dzieciństwo, odnoszę wrażenie obecności od zawsze w mojej pamięci postaci matki, babci i wujcia, natomiast pierwszy utrwalony w świadomości obraz ojca kojarzy mi się z uczuciem strachu.

Autor relacji – zdjęcie współczesne
Pewnego letniego dnia w drzwiach chaty pojawił się wysoki mężczyzna w watowanym buszłacie, upstrzonym licznymi ponaszywanymi łatami i dziurami, z których wystawały jaśniejsze kłaki waty. Nogi miał owinięte szmatami z worków, obute w lipowe łapcie z długimi trokami obwiązującymi łydki. Spod wielkiej czapy

wtorek, 1 sierpnia 2017

Zesłanie na Sybir 1940 . Moje Wspomnienia - Helena Wołoch Antolak


                                                                         


                             Zesłanie na Sybir 1940 . Moje Wspomnienia 
                                                
                                            - Helena Wołoch Antolak-

Droga Na Wschód

Kiedy patrzę wstecz, co widzę?



Helena Woloch Antolak
Pogoda w lecie, 1939 r. była ciepła. Świeciło słonce jakby chciało nas ogrzać na wiele lat przyszłych, które miały być takie ciężkie. Któż mógłby pomyśleć wtedy że tysiące Polaków zginie w dzikiej Azji, że będziemy wypędzeni na daleką, zimną Syberię? Ale stało się! I tak moje życie załamało się, jak na rzece cienki lód. 

Przyjechałam do domu ze szkoły na wakacje, i po przywitaniu się z moimi rodzicami, siostrą i bratem, ojciec chcąc mi zrobić przyjemność oznajmił że będzie zabawa w Radziwiłłowie, że przysłali zaproszenie, i że ja mogę iść. Była to dla mnie bardzo miła niespodzianka, ponieważ to była moja pierwsza zabawa. Bal wojskowy! Wojsko jechało na zachód, bliżej granicy niemieckiej: jak to oni nazwali "generalne manewry". Była dobra okazja do zabawienie się. Więc zaczęliśmy 



niedziela, 30 lipca 2017

Zmagania Anny Rudawcowej z PRL-em - Bohdan Rudawiec


        
          ♦Zmagania Anny Rudawcowej z PRL-em - Bohdan Rudawiec♦

Ciężkie warunki życia w PRL-u poetki Anny Rudawcowej to skutek niezmiennej stanowczej postawy sprzeciwiającej się istnieniu komunistycznego ustroju w Polsce. Nie skutkowały ustawiczne szykany w rodzaju zatrudniania na najgorzej płatnych stanowiskach, częste zwolnienia, redukcje i przeniesienia.


Poetka stanowczo odmawiała wstąpienia do Partii Robotniczej i przynależności do Towarzystwa Przyjaźni Polsko Radzieckiej, do którego musieli należeć wszyscy pracownicy. Miałam już dość tej przyjaźni na Sybirze – to była jej odpowiedź. Wszystkie te fakty były skrzętnie notowane w tzw. zakładowych działach personalnych i nie tylko pozostawały one w dokumentach pracownika, ale były przekazywane dalej do odpowiednich służb będąc podstawą do traktowania danego pracownika jako człowieka gorszej kategorii.

Solą w oku było arystokratyczne pochodzenie Anny Rudawcowej, którego nie dało się ukryć wpisując w obowiązkowej ankiecie pracowniczej, w rubryce - pochodzenie, „inteligencja pracująca” co zresztą nie mijało się z rzeczywistą prawdą, gdyż ankietowana pracowała przed II Wojną Światową i wywózką na Sybir jako nauczycielka, aktorka i pisarka. Osoby z rodowodem szlacheckim i odmiennymi poglądami politycznymi w tym czasie określano



10 luty 1940 roku - Leonia Wałczyk


                                                       
                                     ♦10 luty 1940 roku - Leonia Wałczyk♦

Leonia Wałczyk urodzona 01.04.1936 roku w Łówczy pow. Lubaczów.
Rodzice : mama: Marcela z domu Dec; tata: Józef Wałczyk.
Rodzeństwo: siostry: Maria, Stanisława,
bracia: Tadeusz i Bolesław

Nasi rodzice byli osadnikami i dobrze nam się powodziło. Nie pamiętam tamtej tragicznej nocy sprzed 77 lat, miałam wówczas tylko 4 lata. Z opowiadań starszego rodzeństwa wiem iż tragedia naszej rodziny rozpoczęła się 10 lutego 1940 roku, około godziny 3:00 nad ranem.

Obudziło nas walenie do drzwi i okien. Do domu wtargnęło NKWD. Płacz przestraszonych i zbudzonych dzieci słychać było w całym naszym domu. Najmłodszy, wówczas dwuletni braciszek Tadeusz, tulił się mocno do mamy, cicho popłakując. W oczach mamy czaił się strach i przerażenie, a tata jak sparaliżowany stał bez ruchu pod ścianą. Na spakowanie się dostaliśmy tylko 15 minut, ale zdezorientowana i sparaliżowana strachem i płaczem dzieci niewiele mogła. Wyszliśmy w tym, co zdołaliśmy na siebie włożyć. W domu nie było chleba, mama miała upiec go rano, więc nie mogliśmy zabrać również jedzenia, czego skutki odczuliśmy już kilkanaście godzin później.
Na pytania rodziców dokąd i w jakim celu nas zabierają, żołnierze nie odpowiadali i nieustannie krzyczeli. Tacie powiedziano, że będziemy 



czwartek, 27 lipca 2017

Wspomnienia, wzruszenia, refleksje Sybiraków


                                                                             

                         ♦Wspomnienia, wzruszenia, refleksje Sybiraków♦

22 lipca 2017 roku czworo Sybiraków z Terenowego Koła w Lubaczowie wzięło udział w uroczystym i niestandardowym spotkaniu na Tymcach. 


Gospodarzem tego niecodziennego, a jakże pięknego spotkania była p. Maria Wałczyk, wdowa po Sybiraku Bolesławie Wałczyk wraz z córką i zięciem – Renatą i Mariuszem Żmij.

W spotkaniu wzięli udział p. Tadeusz Wałczyk z małżonką, p. Stanisława Antosz i siostra zakonna Irenea ( Leonia Wałczyk) oraz p. Teresa Mielnik z siostrzenicą Barbarą Janczurą.

Ze względu na stan zdrowia rodzeństwo – p. Tadeusz, p. Stanisława i siostra Irenea, już od trzech lat nie biorą udziału w spotkaniach opłatkowych. A to spotkanie było dla nich ogromnych przeżyciem. Wprawdzie losy wojenne rzuciły ich w inne strony - rodzina Wałczyków była w tajdze, natomiast p. Teresa Mielnik dzieciństwo i młodość spędziła w stepach Kazachstanu, to i tak wspólnym mianownikiem był głód, rozłąka, utrata bliskich, praca ponad siły dziecka. Mimo upływu lat Sybir siedzi w nich głęboko. Lata robią



czwartek, 20 lipca 2017

Podwojna-gora wysrodkowany tekst, dól z marginesem

Krzyk kamienia- Lech Galicki 
 
Ty

Znudzony Zagłady Wołyńskiej wspomnieniami
Krwią z białych ciał czerwonymi strumieniami płynącą
A nigdy ona nie zakrzepnie w bólu narodzin agonii
Kobietami, mężczyznami nieludzko w ich odczłowieczonych postaciach okaleczonych.
Na strzępy w których bez celu wspomnień szukać

Dziećmi jak kukiełki na płoty nabitymi

Dla zbrodniarzy zabawy i uciechy szatańskie

Kapłanami! Chrześcijanami! Z rozprutymi brzuchami brzemiennymi wciśniętymi

w nie zaduszonymi niemowlętami zachłyśniętymi w przerażeniu rodziców.

A to kamyk nienawiści pogromu Polaków wichurą bez krzty usprawiedliwienia.
Bo kto ukraińskich katów bronić się ośmieli?
Cienie z ich rodu w piekła stan upadłe tylko!

Ty Wspomnieniami Wołyńskiej Zagłady Znudzony
Już jesteś agonią w bólu mordowania narodzoną
Wrzucony ze śmiechem do płonącego kościoła
Gdy dookoła rozjuszone ujadanie
Oni bez dusz i sumienia
Wbijają ostrza nienawiści
W pustkę twojego współczucia krzycząc:
Ty!





 Aneks do Krzyku kamienia




 
W roku 2009 przeprowadziłem ponad dwieście indywidualnych rozmów z mieszkańcami jednego z Domów Pomocy Społecznej nazwanym „Domem Kombatanta”. Zapis opowieści świadków historii dokonywany był przeze mnie na dyktafonie, magnetofonie radiowym lub cyfrową kamerą wideo. Wszystkie materiały w stanie surowym miały być „przeniesione” na płyty DVD, które powinny zostać umieszczone w tzw. ”Izbie Pamięci”. Po dokonaniu nagrań nie miałem możliwości sprawdzania dalszego przebiegu procesu technicznego ani także usłyszenia oraz zobaczenia produktu finalnego, czyli usłyszenia lub zobaczenia mechanicznego zapisu przeprowadzonych rozmów. Tak postanowiono. Ja jednak pamiętam. Świadkowie historii, mieszkańcy Domu Kombatanta (w większości kobiety), osoby w starszym wieku, opowiadały mi po prostu historie swoich żywotów. Osoby, które przeżyły Rzez Wołyńską, a było ich niewiele, opisywały zdarzenia tak straszne i przekraczające ludzką wyobraźnię, że poruszone traumatycznymi wspomnieniami łkały, rozpaczliwie krzyczały, milkły, bo nie były w stanie przywoływać porażających obrazów strasznych, wyrafinowanych, barbarzyńskich, nieludzkich mordów dokonywanych na Polakach przez Ukraińców. Powtarzało się twierdzenie, że do czasu początku Zagłady Wołyńskiej małżeństwa, sąsiedzi mimo różnicy nacji żyli w powszedniej zgodzie. Potem, tak usłyszałem w wielu relacjach, mąż – Ukrainiec, w nagłym i niepojętym amoku mordował żonę, tylko dlatego, że była Polką. A przecież do tej pory żyli jak przykładna rodzina. To było cały czas niewytłumaczalne dla świadków historii z Wołynia, z którymi przed czterema laty rozmawiałem. O szczegółach masowych pogromów dokonanych na polskiej ludności w tym aneksie już nie napiszę. Czynią to historycy, fotografie ukazują grozę tamtych wydarzeń, Polacy budzą się ze snu nakazanego zapomnienia i niewiedzy o tragicznej i bohaterskiej przeszłości swojego narodu. Na koniec moje wspomnienie – refleksja. Gdy wstrząśnięty, po przeprowadzonych rozmowach ze świadkami historii Wołyńskiej Apokalipsy, opowiadałem o tym co usłyszałem innym ludziom, Polakom przecież – byli tacy, którzy odrzucali tę prawdę lub nie wykazywali zainteresowania Wołyńską Rzezią. A przecież na Wołyniu kamienie krzyczą, iż zdarzyło się tam coś tak nieludzkiego, że kto o tym zapomni, serca nie ma, lecz głaz.






środa, 19 lipca 2017

A WOKÓŁ KAZACHSTAŃSKI STEP...ZOFIA HELWING


                                                                                    


                 ♦A WOKÓŁ KAZACHSTAŃSKI STEP...ZOFIA HELWING♦


Czy zawsze człowiek człowiekowi jest wilkiem? Na pewno nie za-wsze, i to rodzi nadzieję, że kiedyś ludzie całego świata staną się przyjacielscy, wyrozumiali i tolerancyjni, wspomagający się nawzajem... ale bywają takie okresy w różnych geograficznych częściach świata, że te straszne słowa stają się prawdą zrodzoną przez wzgardę do człowieka.

W tym właśnie przerażającym okresie znaleźliśmy się, pod przy-musem deportacyjnym, w tej części świata, gdzie wzgarda dla człowieka i wszechobecny strach była codziennością, gdzie zapadały wyroki bez sądu a śmierć dzieliła się na natychmiastową – strzałem w tył głowy – lub rozłożoną na lata ciężkiej katorgi w łagrach, w licznych miejscach przymusowej pracy rozsianych po rozległych terenach ZSRR.

Strach noszący w sobie cechy wilcze. On coś wie, ale boi się mówić, a zapytany najczęściej odpowiada, i to rozglądając się wokół ... „nie znaju” – nie wiem. Odpowiada tak, gdyż nie jest pewien tego w jakim celu pytanie zostało skierowane, czy nie ma w nim ukrytej myśli. I tak utarło się powiedzenie, że wokół nas to same „nieznajki”, to znaczy ci, którzy nigdy, niczego nie wiedzą, bo tak jest bezpieczniej.

Strach. Tym strachem była również ogarnięta młoda pracownica Ambasady Polski w Kujbyszewie, dokąd przybyliśmy jesienią 1942 roku, jadąc przymusowo do Azji. Zadaliśmy proste pytanie...
„dlaczego”? Dlaczego nas Polaków, zwolnionych z łagrów jesienią 1941 roku na mocy układu między rządem Polski w Londynie a rządem ZSRR w Moskwie, ponownie deportuje się do Kazachstanu? Nie odpowiedziała, a proszona o umożliwienie kontaktu z Sekretarzem Ambasady, który na pewno będzie znał odpowiedź, 



poniedziałek, 17 lipca 2017

Kraj z Baśni - Anna Rudawcowa



Jest Kraj z dziecinnej bajki,
Z bajeczki fantastycznej,
Gdzie są słowiki grajki,
Gdzie rosną kwiaty śliczne.

Jest taki Kraj daleki
W rozkwicie bujnej krasy,
Gdzie płyną wolne rzeki,

Siostrze - Tułaczce - Anna Rudawcowa


Siostrze - Tułaczce-Anna Rudawcowa

Siostro - Tułaczko jak i ja wygnana
W sybirskie stepy, w bezmiar dzikich pól,
Jesteś mi bliska, bo ta sama rana
Złączyła nas i wspólny złączył ból.

Dziś jednakowo w nasze życie wplata
Te same dni nieubłagany czas...

Kogo straciłaś? Ojca? Męża? Brata?

Oczy Matki - Anna Rudawcowa



Oczy Matki-Anna Rudawcowa

Dlaczego w oczach twoich brak pieszczoty Mamo?
Dlaczego patrzą z tak surowym chłodem?
Jaki tam smutek legł żałobną plamą
I jaki ból z nich wyżarł całą słodycz?

Jeszcze niedawno skrzyły się błękitem,

Przelotną łzę natychmiast rzęsa starła,
A teraz szarą mgiełką są pokryte,

Golgota-Anna Rudawcowa



Golgota-Anna Rudawcowa

Sprzedajni, źli, tchórzliwi i niewierni
Sięgnęli chciwą łapą po zapłatę,
Włożyli Jej na skroń koronę z cierni,
A krople krwi splamiły białą szatę.

W tej krwi najdroższych ofiar i poświęceń,

Co się nie zdały na nic i nikomu,
Europa myła Piłatowe ręce,

Litania Wygnańców - Anna Rudawcowa

Litania Wygnańców-Anna Rudawcowa

Matko miłosierdzia,
Matko wszystkich matek,
Matko z Jasnej Góry,
Matko w Ostrej Bramie!
Zstąp z błękitnych wyżyn do ubogich chatek,
Módl się za nami!

Gwiazdo dni samotnych,

Anioł Pański-Anna Rudawcowa

Anioł Pański-Anna Rudawcowa

Miliardem świateł płoną dziś cmentarze
Spowite smutkiem jak żałobnym szalem,
A ja w dalekim, dzikim Atbasarze
Wiersz zamiast znicza umarłym zapalę.

W kraju, gdzie nikt od dawna się nie modli,
Gdzie krzyż strzaskały świętokradcze ręce,

Dzień odwetu - Anna Rudawcowa

Dzień odwetu- Anna Rudawcowa

Jest głucha noc i są żołnierskie kroki,
W skłębionych chmurach samolotów śpiew.
Jest świat, objęty wojną, świat szeroki,
A na tym świecie przemoc, łzy i krew.

Są w niebie brylantowych gwiazd atomy,
W ciemnościach nocy - zaczajony wróg
I jest - gdzieś blisko już - droga do domu -

Oskarżam - Anna Rudawcowa

Oskarżam- Anna Rudawcowa

Oskarżam Ciebie, Polsko,
O najcięższe zbrodnie!
O twoich synów wszędzie rozrzucone kości
I że od murów Gdańska aż po Prusy Wschodnie
Byłaś jak stos płonący i jak zew wolności.

Oskarżam,
Że od wieków skazana na wielkość
Puściłaś z dymem karty dawnych testamentów,

List do Jangi Julu - Anna Rudawcowa


List do Jangi Julu - Anna Rudawcowa

(Tym co się bawili gdyśmy ginęli)

Czy wiecie wy, w dalekim Jangi Julu
Wy, nie wygnani poza nawias życia,
Czy wiecie coś o naszym wściekłym bólu,
Bezsennych nocach i o łzach w ukryciu!?
Uśmiechem świecąc czy brzęcząc szabelką
Czy pomyśleliście bodaj przez jedną chwilę,

Że nam się dzieje krzywda wielka, wielka

♦MIŁY GOŚCIU♦

Dziękujemy za czas, który poświęciłeś, aby być tu z nami.
Mamy nadzieję, że powrócisz jeszcze na ten Blog.



♦Wszelkie prawa zastrzeżone ♦

Przedruk, kopiowanie, publikowanie i użytek w celach komercyjnych wymaga zgody autorki bloga.
.