♦Mapa zesłań♦

♦ Do Młodych ! ♦




Sybir to nie to samo co Syberia.

Syberia jest krainą geograficzną, rozciągająca się

od Uralu do Kamczatki.

Sybir jest symbolem niszczenia polskości!




Czytając i słuchając wspomnień Sybiraków zauważyć można odmienność w opisach z dwóch powodów:

Najtragiczniejszy był los polskich sierot, które kierowano do sowieckich sierocińców tzw. dietdomami. Oprócz obowiązkowej nauki języka rosyjskiego, zmuszano je do różnych prac na rzecz tych domów, kierowano do ciężkich prac kołchozowych.

Bez rodziny, bez pomocy opiekunów czy tez znajomych ich życie i walka o przetrwanie, była z góry przegrana.

Więcej szczęścia miały te dzieci i młodzież, którzy mieli przy sobie rodzinę, opiekunów czy też znajomych. Łatwiej było im znosić trudy niewolniczego życia i pracy.

Jeśli nie MY, to KTO?

Jeśli nie MY, to KTO?

Translate

Szukaj na tym blogu

piątek, 26 lipca 2019

Żegnamy Henryka Tabina - sekretarza Terenowego Koła Sybiraków w Lubaczowie.



                                                                    

Z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci HENRYKA TABINA, długoletniego sekretarza Koła Terenowego Sybiraków w Lubaczowie, organizatora uroczystości patriotyczno-religijnych i spotkań z młodzieżą. Zmarł 26 lipca 2019 r. w wieku 90 lat. 

ŚP. Henryk Tabin współzałożyciel Koła Terenowego Sybiraków w Lubaczowie, od samego początku, nieprzerwanie do chwili obecnej pełnił rolę sekretarza Koła. 


Bez reszty zaangażowany w sprawy sybirackie. Był osobą niezwykle aktywną, prężnie działającą w Kole. Swoją postawą dawał żywe świadectwo o ogromnych cierpieniach, jakiego doznał w trakcie pobytu na nieludzkiej ziemi. To niestrudzony orędownik prawdy historycznej. Organizował i współorganizował uroczystości patriotyczne w mieście i regionie, uczestniczył we wszystkich spotkaniach z dziećmi i młodzieżą szkolną.


Wielce oddany i zasłużony działacz społeczny, za swoją pracę na rzecz środowiska kombatanckiego wyróżniony wieloma odznaczeniami państwowymi i związkowymi.

Odznaka Honorowa Sybiraka, 


Srebrna Odznaka Honorowa za Zasługi dla Związku Sybiraków,


Złota Odznaka Honorowa za Zasługi dla Związku Sybiraków,

Krzyż Zesłańców Sybiru,


Medal Pro-Patria, 


to odznaczenia, które oprócz podziękowań za pracę w edukacji historycznej młodzieży otrzymał.


Praca Pana Henryka Tabina to był przykład godności, lojalności i miłości do Ojczyzny, patriotyzmu nie na pokaz, ale noszonego głęboko w sercu. To także przykład ofiarnego, codziennego trudu, siły w pokonywaniu przeciwności losu.


Szanowany działacz, dobry człowiek, serdeczny przyjaciel i kolega.

Cześć Jego pamięci!

Zarząd Terenowego Koła Sybiraków w Lubaczowie


Trumna z ciałem złożona została na Cmentarzu Komunalnym przy ul. Ofiar Katynia (Nowy).

27 lipca 2019 roku o godz. 18:00 – Różaniec w intencji zmarłego.


Pogrzeb odbędzie się 28 lipca 2019 roku o godz. 15:00




Dziękuję za podanie informacji o śmierci Pana Henryka Tabina na stronach:


http://zlubaczowa.pl/index.php/news/inne1/5608-w-wieku-90-lat-zmarl-henryk-tabin-wspolzalozyciel-kola-terenowego-sybirakow-w-lubaczowie

https://elubaczow.com/2019/07/27/zmarl-henryk-tabin-dlugoletni-sekretarz-kola-sybirakow-w-lubaczowie/



wtorek, 9 lipca 2019

Joanna Sienkiewicz - Aneta Wawrzyńczak


                                                                

                       Joanna Sienkiewicz  z domu Graczyk 

                                       - Aneta Wawrzyńczak-

Artykuł red. Anety Wawrzyńczak przekazany przez pana Henryka Sienkiewicza z Poznania.


Tekst pochodzi z 2016r. Bohaterką jest  pani Joanna Sienkiewicz z domu Graczyk, która w tym roku, w Wigilię skończy 100 lat.

Przykry jest fakt, iż żadna gazeta nie była zainteresowana tym artykułem. 

Wstęp

Joanna Sienkiewicz z domu Graczyk ma 95 lat, urodziła się 24 grudnia 1919 roku w Blizanowie koło Kalisza. Dwa i pół roku temu przeszła udar, od tego czasu powoli odłączają się jej kolejne kable z rzeczywistością. W czasie wywiadu mówi tylko: „kochane to moje dziecko” (o synu Henryku) albo „to dziecko takie gadulskie!” (też o nim), albo „młodym być, więcej nic, a starość nie radość” (tak ogólnie, życiowo).

Zresztą, swoje już się nagadała: rodzinie, znajomym, lekarzom orzecznikom ZUS, paniom i panom mecenasom, wysokim sądom. Dalej w jej imieniu będzie mówił syn Henryk Sienkiewicz.

Z jej opowieści, zachowanej już tylko na piśmie, i jego, opartej na wspomnieniach matki i zgromadzonych dwóch tomach dokumentów, wyłania się następująca kolej wydarzeń:


W sierpniu 1939 roku 20-letnia Joanna jedzie z rodzinnego

poniedziałek, 1 lipca 2019

Wspomnienia- Pietrzak Danuta



                             Wspomnienia - Danuta Pietrzak
 
Nastał rok 1939, miesiąc wrzesień. Z Sowietami podpisaliśmy pakt onieagresji1, a oni 17 września przekroczyli wschodnią granicę. Złamali pakt, zadając cios od tyłu Polsce, która borykała się z najeźdźcą niemieckim. Ojciec wrócił ze służby i w szybkim tempie zaczął się pakować do drogi. Trochę bielizny, żywności. Wiedzieliśmy tylko tyle, że wraz z tajnymi aktami i z kolegą „po fachu” jad ą w stronę Litwy. Krótkie po żegnanie z mamą i z nami: „Nie martwcie się, szybko wrócę” i cicho wypowiedziane słowa „a może nie”. Wówczas miałam 15 lat, a brat Czarek – 11. Ojca już nie zobaczyliśmy.Został zamordowany przez sowietów w Miednoje 2 (obóz Ostaszków) między 5 a 7 kwietnia 1940 r. Stało się to tuż przed naszym wywiezieniem do Rosji. Jednak dowiedzieliśmy się o tym dopiero po powrocie do kraju. Wszystkie pisane w tym okresie listy do obozu w Ostaszkowie wracały z adnotacją „adresat wybył”. Od ojca dostaliśmy jedynie dwa listy, ostatni z lutego 1940 r. Przytoczę fragment wypowiedzi jednego z ocalałych, więźnia z Ostaszkowa: „Tak wlokły się beznadziejne dni, aż nadszedł dzień 4 kwietnia 1940 r. Tego dnia odszedł z obozu pierwszy transport – około 70 ludzi. Zaczęło się rozładowywanie obozu”.

Transport w ilości 98 osób wyruszył 5 kwietnia 1940 r. Na tej liście figurowało nazwisko ojca. Straciliśmy ojca i cały dobytek rodziców. Często zamykam oczy i widzę nasze mieszkanie, ogródek. Radio (to pierwsze – ze słuchawkami) i głos Szczepcia i Tońcia ze Lwowa3. Głos ojca, który po pracy zdejmował mundur, przebierał się i już był w ogródku. Siał, pikował, tworzył kolorowe klomby – dywany z kwiatów. To 



♦MIŁY GOŚCIU♦

Dziękuję za czas, który poświęciłeś, aby tu być .
Mam nadzieję, że powrócisz jeszcze na ten Blog.



♦Wszelkie prawa zastrzeżone ♦

Przedruk, kopiowanie, publikowanie i użytek w celach komercyjnych wymaga zgody autorki bloga.
.