♦DANE INFORMACYJNE♦




Związek Sybiraków
Koło Terenowe w Lubaczowie

ul. Słowackiego 34a
37-600 LUBACZÓW
/budynek Spółdzielni Mieszkaniowej/

DYŻURY

w czwartek od godz. 11:00 do 12:00

sybiracy.lubaczow@gmail.com


Translate

Szukaj na tym blogu




Do Młodych!

Sybir to nie to samo co Syberia.

Syberia jest krainą geograficzną, rozciągająca się
od Uralu do Kamczatki.

Sybir jest symbolem niszczenia polskości!




Czytając i słuchając wspomnień Sybiraków zauważyć można odmienność w opisach z dwóch powodów:

Najtragiczniejszy był los polskich sierot, które kierowano do sowieckich sierocińców tzw. dietdomami. Oprócz obowiązkowej nauki języka rosyjskiego, zmuszano je do różnych prac na rzecz tych domów, kierowano do ciężkich prac kołchozowych.

Bez rodziny, bez pomocy opiekunów czy tez znajomych ich życie i walka o przetrwanie, była z góry przegrana.

Więcej szczęścia miały te dzieci i młodzież, którzy mieli przy sobie rodzinę, opiekunów czy też znajomych. Łatwiej było im znosić trudy niewolniczego życia i pracy.

Jeśli nie MY, to KTO?

Jeśli nie MY, to KTO?

.

niedziela, 30 lipca 2017

Zmagania Anny Rudawcowej z PRL-em - Bohdan Rudawiec


        
          ♦Zmagania Anny Rudawcowej z PRL-em - Bohdan Rudawiec♦

Ciężkie warunki życia w PRL-u poetki Anny Rudawcowej to skutek niezmiennej stanowczej postawy sprzeciwiającej się istnieniu komunistycznego ustroju w Polsce. Nie skutkowały ustawiczne szykany w rodzaju zatrudniania na najgorzej płatnych stanowiskach, częste zwolnienia, redukcje i przeniesienia.


Poetka stanowczo odmawiała wstąpienia do Partii Robotniczej i przynależności do Towarzystwa Przyjaźni Polsko Radzieckiej, do którego musieli należeć wszyscy pracownicy. Miałam już dość tej przyjaźni na Sybirze – to była jej odpowiedź. Wszystkie te fakty były skrzętnie notowane w tzw. zakładowych działach personalnych i nie tylko pozostawały one w dokumentach pracownika, ale były przekazywane dalej do odpowiednich służb będąc podstawą do traktowania danego pracownika jako człowieka gorszej kategorii.

Solą w oku było arystokratyczne pochodzenie Anny Rudawcowej, którego nie dało się ukryć wpisując w obowiązkowej ankiecie pracowniczej, w rubryce - pochodzenie, „inteligencja pracująca” co zresztą nie mijało się z rzeczywistą prawdą, gdyż ankietowana pracowała przed II Wojną Światową i wywózką na Sybir jako nauczycielka, aktorka i pisarka. Osoby z rodowodem szlacheckim i odmiennymi poglądami politycznymi w tym czasie określano



10 luty 1940 roku - Leonia Wałczyk


                                                       
                                     ♦10 luty 1940 roku - Leonia Wałczyk♦

Leonia Wałczyk urodzona 01.04.1936 roku w Łówczy pow. Lubaczów.
Rodzice : mama: Marcela z domu Dec; tata: Józef Wałczyk.
Rodzeństwo: siostry: Maria, Stanisława,
bracia: Tadeusz i Bolesław

Nasi rodzice byli osadnikami i dobrze nam się powodziło. Nie pamiętam tamtej tragicznej nocy sprzed 77 lat, miałam wówczas tylko 4 lata. Z opowiadań starszego rodzeństwa wiem iż tragedia naszej rodziny rozpoczęła się 10 lutego 1940 roku, około godziny 3:00 nad ranem.

Obudziło nas walenie do drzwi i okien. Do domu wtargnęło NKWD. Płacz przestraszonych i zbudzonych dzieci słychać było w całym naszym domu. Najmłodszy, wówczas dwuletni braciszek Tadeusz, tulił się mocno do mamy, cicho popłakując. W oczach mamy czaił się strach i przerażenie, a tata jak sparaliżowany stał bez ruchu pod ścianą. Na spakowanie się dostaliśmy tylko 15 minut, ale zdezorientowana i sparaliżowana strachem i płaczem dzieci niewiele mogła. Wyszliśmy w tym, co zdołaliśmy na siebie włożyć. W domu nie było chleba, mama miała upiec go rano, więc nie mogliśmy zabrać również jedzenia, czego skutki odczuliśmy już kilkanaście godzin później.
Na pytania rodziców dokąd i w jakim celu nas zabierają, żołnierze nie odpowiadali i nieustannie krzyczeli. Tacie powiedziano, że będziemy 



czwartek, 27 lipca 2017

Wspomnienia, wzruszenia, refleksje Sybiraków


                                                                             

                         ♦Wspomnienia, wzruszenia, refleksje Sybiraków♦

22 lipca 2017 roku czworo Sybiraków z Terenowego Koła w Lubaczowie wzięło udział w uroczystym i niestandardowym spotkaniu na Tymcach. 


Gospodarzem tego niecodziennego, a jakże pięknego spotkania była p. Maria Wałczyk, wdowa po Sybiraku Bolesławie Wałczyk wraz z córką i zięciem – Renatą i Mariuszem Żmij.

W spotkaniu wzięli udział p. Tadeusz Wałczyk z małżonką, p. Stanisława Antosz i siostra zakonna Irenea ( Leonia Wałczyk) oraz p. Teresa Mielnik z siostrzenicą Barbarą Janczurą.

Ze względu na stan zdrowia rodzeństwo – p. Tadeusz, p. Stanisława i siostra Irenea, już od trzech lat nie biorą udziału w spotkaniach opłatkowych. A to spotkanie było dla nich ogromnych przeżyciem. Wprawdzie losy wojenne rzuciły ich w inne strony - rodzina Wałczyków była w tajdze, natomiast p. Teresa Mielnik dzieciństwo i młodość spędziła w stepach Kazachstanu, to i tak wspólnym mianownikiem był głód, rozłąka, utrata bliskich, praca ponad siły dziecka. Mimo upływu lat Sybir siedzi w nich głęboko. Lata robią



czwartek, 20 lipca 2017

Podwojna-gora wysrodkowany tekst, dól z marginesem

Krzyk kamienia- Lech Galicki 
 
Ty

Znudzony Zagłady Wołyńskiej wspomnieniami
Krwią z białych ciał czerwonymi strumieniami płynącą
A nigdy ona nie zakrzepnie w bólu narodzin agonii
Kobietami, mężczyznami nieludzko w ich odczłowieczonych postaciach okaleczonych.
Na strzępy w których bez celu wspomnień szukać

Dziećmi jak kukiełki na płoty nabitymi

Dla zbrodniarzy zabawy i uciechy szatańskie

Kapłanami! Chrześcijanami! Z rozprutymi brzuchami brzemiennymi wciśniętymi

w nie zaduszonymi niemowlętami zachłyśniętymi w przerażeniu rodziców.

A to kamyk nienawiści pogromu Polaków wichurą bez krzty usprawiedliwienia.
Bo kto ukraińskich katów bronić się ośmieli?
Cienie z ich rodu w piekła stan upadłe tylko!

Ty Wspomnieniami Wołyńskiej Zagłady Znudzony
Już jesteś agonią w bólu mordowania narodzoną
Wrzucony ze śmiechem do płonącego kościoła
Gdy dookoła rozjuszone ujadanie
Oni bez dusz i sumienia
Wbijają ostrza nienawiści
W pustkę twojego współczucia krzycząc:
Ty!





 Aneks do Krzyku kamienia




 
W roku 2009 przeprowadziłem ponad dwieście indywidualnych rozmów z mieszkańcami jednego z Domów Pomocy Społecznej nazwanym „Domem Kombatanta”. Zapis opowieści świadków historii dokonywany był przeze mnie na dyktafonie, magnetofonie radiowym lub cyfrową kamerą wideo. Wszystkie materiały w stanie surowym miały być „przeniesione” na płyty DVD, które powinny zostać umieszczone w tzw. ”Izbie Pamięci”. Po dokonaniu nagrań nie miałem możliwości sprawdzania dalszego przebiegu procesu technicznego ani także usłyszenia oraz zobaczenia produktu finalnego, czyli usłyszenia lub zobaczenia mechanicznego zapisu przeprowadzonych rozmów. Tak postanowiono. Ja jednak pamiętam. Świadkowie historii, mieszkańcy Domu Kombatanta (w większości kobiety), osoby w starszym wieku, opowiadały mi po prostu historie swoich żywotów. Osoby, które przeżyły Rzez Wołyńską, a było ich niewiele, opisywały zdarzenia tak straszne i przekraczające ludzką wyobraźnię, że poruszone traumatycznymi wspomnieniami łkały, rozpaczliwie krzyczały, milkły, bo nie były w stanie przywoływać porażających obrazów strasznych, wyrafinowanych, barbarzyńskich, nieludzkich mordów dokonywanych na Polakach przez Ukraińców. Powtarzało się twierdzenie, że do czasu początku Zagłady Wołyńskiej małżeństwa, sąsiedzi mimo różnicy nacji żyli w powszedniej zgodzie. Potem, tak usłyszałem w wielu relacjach, mąż – Ukrainiec, w nagłym i niepojętym amoku mordował żonę, tylko dlatego, że była Polką. A przecież do tej pory żyli jak przykładna rodzina. To było cały czas niewytłumaczalne dla świadków historii z Wołynia, z którymi przed czterema laty rozmawiałem. O szczegółach masowych pogromów dokonanych na polskiej ludności w tym aneksie już nie napiszę. Czynią to historycy, fotografie ukazują grozę tamtych wydarzeń, Polacy budzą się ze snu nakazanego zapomnienia i niewiedzy o tragicznej i bohaterskiej przeszłości swojego narodu. Na koniec moje wspomnienie – refleksja. Gdy wstrząśnięty, po przeprowadzonych rozmowach ze świadkami historii Wołyńskiej Apokalipsy, opowiadałem o tym co usłyszałem innym ludziom, Polakom przecież – byli tacy, którzy odrzucali tę prawdę lub nie wykazywali zainteresowania Wołyńską Rzezią. A przecież na Wołyniu kamienie krzyczą, iż zdarzyło się tam coś tak nieludzkiego, że kto o tym zapomni, serca nie ma, lecz głaz.






środa, 19 lipca 2017

A WOKÓŁ KAZACHSTAŃSKI STEP...ZOFIA HELWING


                                                                                    


                 ♦A WOKÓŁ KAZACHSTAŃSKI STEP...ZOFIA HELWING♦


Czy zawsze człowiek człowiekowi jest wilkiem? Na pewno nie za-wsze, i to rodzi nadzieję, że kiedyś ludzie całego świata staną się przyjacielscy, wyrozumiali i tolerancyjni, wspomagający się nawzajem... ale bywają takie okresy w różnych geograficznych częściach świata, że te straszne słowa stają się prawdą zrodzoną przez wzgardę do człowieka.

W tym właśnie przerażającym okresie znaleźliśmy się, pod przy-musem deportacyjnym, w tej części świata, gdzie wzgarda dla człowieka i wszechobecny strach była codziennością, gdzie zapadały wyroki bez sądu a śmierć dzieliła się na natychmiastową – strzałem w tył głowy – lub rozłożoną na lata ciężkiej katorgi w łagrach, w licznych miejscach przymusowej pracy rozsianych po rozległych terenach ZSRR.

Strach noszący w sobie cechy wilcze. On coś wie, ale boi się mówić, a zapytany najczęściej odpowiada, i to rozglądając się wokół ... „nie znaju” – nie wiem. Odpowiada tak, gdyż nie jest pewien tego w jakim celu pytanie zostało skierowane, czy nie ma w nim ukrytej myśli. I tak utarło się powiedzenie, że wokół nas to same „nieznajki”, to znaczy ci, którzy nigdy, niczego nie wiedzą, bo tak jest bezpieczniej.

Strach. Tym strachem była również ogarnięta młoda pracownica Ambasady Polski w Kujbyszewie, dokąd przybyliśmy jesienią 1942 roku, jadąc przymusowo do Azji. Zadaliśmy proste pytanie...
„dlaczego”? Dlaczego nas Polaków, zwolnionych z łagrów jesienią 1941 roku na mocy układu między rządem Polski w Londynie a rządem ZSRR w Moskwie, ponownie deportuje się do Kazachstanu? Nie odpowiedziała, a proszona o umożliwienie kontaktu z Sekretarzem Ambasady, który na pewno będzie znał odpowiedź, 



poniedziałek, 17 lipca 2017

Kraj z Baśni - Anna Rudawcowa



Jest Kraj z dziecinnej bajki,
Z bajeczki fantastycznej,
Gdzie są słowiki grajki,
Gdzie rosną kwiaty śliczne.

Jest taki Kraj daleki
W rozkwicie bujnej krasy,
Gdzie płyną wolne rzeki,

Siostrze - Tułaczce - Anna Rudawcowa


Siostrze - Tułaczce-Anna Rudawcowa

Siostro - Tułaczko jak i ja wygnana
W sybirskie stepy, w bezmiar dzikich pól,
Jesteś mi bliska, bo ta sama rana
Złączyła nas i wspólny złączył ból.

Dziś jednakowo w nasze życie wplata
Te same dni nieubłagany czas...

Kogo straciłaś? Ojca? Męża? Brata?

Oczy Matki - Anna Rudawcowa



Oczy Matki-Anna Rudawcowa

Dlaczego w oczach twoich brak pieszczoty Mamo?
Dlaczego patrzą z tak surowym chłodem?
Jaki tam smutek legł żałobną plamą
I jaki ból z nich wyżarł całą słodycz?

Jeszcze niedawno skrzyły się błękitem,

Przelotną łzę natychmiast rzęsa starła,
A teraz szarą mgiełką są pokryte,

Golgota-Anna Rudawcowa



Golgota-Anna Rudawcowa

Sprzedajni, źli, tchórzliwi i niewierni
Sięgnęli chciwą łapą po zapłatę,
Włożyli Jej na skroń koronę z cierni,
A krople krwi splamiły białą szatę.

W tej krwi najdroższych ofiar i poświęceń,

Co się nie zdały na nic i nikomu,
Europa myła Piłatowe ręce,

Litania Wygnańców - Anna Rudawcowa

Litania Wygnańców-Anna Rudawcowa

Matko miłosierdzia,
Matko wszystkich matek,
Matko z Jasnej Góry,
Matko w Ostrej Bramie!
Zstąp z błękitnych wyżyn do ubogich chatek,
Módl się za nami!

Gwiazdo dni samotnych,

Anioł Pański-Anna Rudawcowa

Anioł Pański-Anna Rudawcowa

Miliardem świateł płoną dziś cmentarze
Spowite smutkiem jak żałobnym szalem,
A ja w dalekim, dzikim Atbasarze
Wiersz zamiast znicza umarłym zapalę.

W kraju, gdzie nikt od dawna się nie modli,
Gdzie krzyż strzaskały świętokradcze ręce,

Dzień odwetu - Anna Rudawcowa

Dzień odwetu- Anna Rudawcowa

Jest głucha noc i są żołnierskie kroki,
W skłębionych chmurach samolotów śpiew.
Jest świat, objęty wojną, świat szeroki,
A na tym świecie przemoc, łzy i krew.

Są w niebie brylantowych gwiazd atomy,
W ciemnościach nocy - zaczajony wróg
I jest - gdzieś blisko już - droga do domu -

Oskarżam - Anna Rudawcowa

Oskarżam- Anna Rudawcowa

Oskarżam Ciebie, Polsko,
O najcięższe zbrodnie!
O twoich synów wszędzie rozrzucone kości
I że od murów Gdańska aż po Prusy Wschodnie
Byłaś jak stos płonący i jak zew wolności.

Oskarżam,
Że od wieków skazana na wielkość
Puściłaś z dymem karty dawnych testamentów,

List do Jangi Julu - Anna Rudawcowa


List do Jangi Julu - Anna Rudawcowa

(Tym co się bawili gdyśmy ginęli)

Czy wiecie wy, w dalekim Jangi Julu
Wy, nie wygnani poza nawias życia,
Czy wiecie coś o naszym wściekłym bólu,
Bezsennych nocach i o łzach w ukryciu!?
Uśmiechem świecąc czy brzęcząc szabelką
Czy pomyśleliście bodaj przez jedną chwilę,

Że nam się dzieje krzywda wielka, wielka

niedziela, 16 lipca 2017

Amnestia-Anna Rudawcowa


Amnestia-Anna Rudawcowa

Gazety piszą , radio mówi na ten temat,
Frazesy piękne rzuca górnolotnie,
Ale ja wiem - amnestii dla mnie nie ma,
Są ludzie tak, jak ja skazani dożywotnie.
Bo we mnie - szarym pionku wielka zbrodnia drzemie:
Chociażem słaba - łba nie urwę hydrze,

Powrót - Anna Rudawcowa

Powrót - Anna Rudawcowa

Wracam do Ciebie, Ojczyzno, stepem srebrnego burzanu,
Idę przez pustkę złych nocy, dni obłąkanych tęsknotą...
Chcę ucałować Twą ziemię, bólem i męką zoraną,
Chcę ucałować Twą ziemię, zlaną krwią, łzami i potem.

W smutnej tułaczej wędrówce długie miesiące i lata
Ty mi świeciłaś w ciemnościach gwiazdą złocistej latarni,
Wolno mijały godziny, smutek z nadzieją się bratał,

To wszystko nic maleńka - Anna Rudawcowa

To wszystko nic maleńka - Anna Rudawcowa

(mojej Halince poświęcam)

To wszystko nic, maleńka,
Ronić łez nie warto -
Czas leci, pędzi naprzód, mija coraz prędzej,
A nasze biedne życie historyczną kartą
Zapisze się na zawsze w wielkiej świata księdze.

Jesteśmy Polki, córko,
Nam nie wolno tchórzyć!

Kołysanka mego syna-Anna Rudawcowa

Kołysanka mego syna-Anna Rudawcowa

(małemu Dankowi poświęcona)

Śpij mój synu, tam zima zmarznięta
Błądzi w stepie pod naszym barakiem...
Wyrzucono cię z domu - pamiętaj -
Tylko za to, że jesteś Polakiem.

Za pacierze najsłodsze matczyne,

I za polską tę mowę ojczystą,
Wyrzucono bezbronną ptaszynę,
Mego syna - na Sybir śnieżysty.

Małą duszkę tak wątłą, tak kruchą,

niedziela, 9 lipca 2017

Wspomnienie z tułaczki syberyjskiej - Irena Świdlik


                Wspomnienie z tułaczki syberyjskiej - Irena Świdlik 


Rok 1942-1943

Był rok 1942. Wraz z rodzicami jechałam pociągiem wojskowym z Taszkientu do Krosnowodzka nad Morzem Kaspijskim, z Rosji w daleki świat. Pociąg był osobowy, w czterech pierwszych wagonach jechały sieroty po Sybirakach, których opiekunką była Hanka Ordonówna. Dalsze wagony były zapełnione cywilami i żołnierzami z armii gen. Władysława Andersa. Nie pamiętam, jak długi był pociąg. Miałam tylko 8 lat.

Ludzie siedzieli ciasno w przedziałach. W pewnym momencie rozległ się straszny huk, a pociągiem wstrząsnęło tak, że ludzie pospadali z ławek. Po chwili całkowitej dezorientacji i strachu, ludzie wybiegli z pociągu zobaczyć, co się stało. Widok był okropny. Dwa pierwsze wagony leżały na nasypie kolejowym, następny był wypiętrzony w górę. Z wagonu słychać było krzyki i płacz dzieci. Dowiedziałam się od mamy, że wjechał w nas inny pociąg wykolejając pierwsze wagony naszego składu. Po chwili jadący z nami żołnierze zajęli się rannymi dziećmi. Martwe układano wzdłuż wagonu i przykrywano



wtorek, 4 lipca 2017

WSPOMNIENIA LWOWIANINA - Tadeusz Trościanko


                                                      
               ♦WSPOMNIENIA LWOWIANINA - Tadeusz Trościanko♦


Byłem aresztowany po północy 30 marca 1940 roku w rodzinnym domu przy ulicy Warszawskiej 63a na Kleparowie. Na wojskowej ciężarówce było już kilku ludzi. Zawieźli nas w górę ulicą Kleparowską, wokół kościoła Świętej Anny i przez Gródecką do ulicy Sądowej, gdzie mieścił się przed wojną sąd grodzki. W piwnicach budynku tego sądu zrobiono cele więzienne – przesłuchiwania więźniów odbywały się w budynku po przeciwnej stronie.

Byłem przesłuchiwany tej samej nocy. Wysoki „czubaryk”, o rysach kaukaskich, oskarżył mnie o zignorowanie wyborów lutowych. Z nieoczekiwaną przez samego siebie odwagą odparłem, czy nie zrobiłby on to samo w sytuacji odwróconej- gdyby tak Polacy wkroczyli do Rosji i po kilku miesiącach żądali od niego głosowania w wyborach polskich. Zaklął grubiańsko, ale zauważyłem w jego oczach zaskoczenie połączone z małym szyderczym uśmiechem. Rzucił następne pytanie a raczej stwierdzenie: Byłeś w zarządzie szowinistycznej organizacji „Biały Orzeł”! Odpowiedziałem, że owszem, byłem w zarządzie, ale ”Biały Orzeł” to czysto sportowy klub. Stwierdził następnie, że należałem do podziemnej organizacji



♦MIŁY GOŚCIU♦

Dziękujemy za czas, który poświęciłeś, aby być tu z nami.
Mamy nadzieję, że powrócisz jeszcze na ten Blog.



♦Wszelkie prawa zastrzeżone ♦

Przedruk, kopiowanie, publikowanie i użytek w celach komercyjnych wymaga zgody autorki bloga.
.