♦Mapa zesłań♦




Do Młodych!

Sybir to nie to samo co Syberia.

Syberia jest krainą geograficzną, rozciągająca się
od Uralu do Kamczatki.

Sybir jest symbolem niszczenia polskości!




Czytając i słuchając wspomnień Sybiraków zauważyć można odmienność w opisach z dwóch powodów:

Najtragiczniejszy był los polskich sierot, które kierowano do sowieckich sierocińców tzw. dietdomami. Oprócz obowiązkowej nauki języka rosyjskiego, zmuszano je do różnych prac na rzecz tych domów, kierowano do ciężkich prac kołchozowych.

Bez rodziny, bez pomocy opiekunów czy tez znajomych ich życie i walka o przetrwanie, była z góry przegrana.

Więcej szczęścia miały te dzieci i młodzież, którzy mieli przy sobie rodzinę, opiekunów czy też znajomych. Łatwiej było im znosić trudy niewolniczego życia i pracy.

Jeśli nie MY, to KTO?

Jeśli nie MY, to KTO?

Translate

Szukaj na tym blogu

.

niedziela, 30 kwietnia 2017

Czarna sukienka – Antoni Gaszyński

Czarna sukienka – Antoni Gaszyński
 
Schowaj, matko, suknie moje, perły, wieńce z róż :
Jasne szaty, świetne stroje... To nie dla mnie już !
Niegdyś jam stroje, róże lubiła,
Gdy nam nadziei wytrysnął zdrój,
Lecz gdy do grobu Polska zstąpiła,
Jeden mi tylko przystoi strój:
Czarna sukienka!

Narodowe nucąc śpiewki, widząc szczęścia świt,
Kiedym szyła chorągiewki do ułańskich dzid.
Wtenczas mnie kryła szata godowa,
Lecz gdy śród bitwy brat zginął mój,
Kulą przeszyty w polach Grochowa
Jeden mi tylko przystoi strój:
Czarna sukienka!

Gdy kochanek w sprawie bratniej mściwą niosąc broń,
Przy rozstaniu raz ostatni moją ścisnął dłoń
 

Z Augustowa do północnego Kazachstanu - Grażyna Jonkajtys - Luba


 Z Augustowa do północnego Kazachstanu - 

Grażyna Jonkajtys - Luba

Pożegnanie z domem

Wczesnym rankiem tego dnia ludzie mieszkający blisko stacji kolejowej przynieśli wiadomość, że w nocy na torach ustawiono cały pociąg wagonów towarowych. Już od czasu lutowych wywożeń wszyscy w mieście wiedzieli, co to oznacza. Co chwila ktoś przerażony przybiegał do nas z tą wiadomością. Mama wróciła późno ze szkoły z konferencji, podczas której czytano protokół z wizytacji, zawierający bardzo pochlebną opinię sowieckiej wizytatorki o Mamy sposobie prowadzenia lekcji. Mama śmiała się i mówiła, że teraz po nagrodę pojedzie na Syberię.

Spodziewaliśmy się tego, gdyż w Palmową Niedzielę był u nas politruk z gimnazjum, Żyźniewski, który dokładnie spisał nasze dane personalne. Pomimo to na wiadomość o tych wagonach serca nam zamarły. Marysia pobiegła z koleżanką Mamy po chleb na drogę, gdyż mieliśmy w domu zbyt mało pieczywa, a było nas przecież ośmioro. Przed godziną policyjną przyszły do nas przerażone i zapłakane Babcia i Ciocia, matka i siostra Ojca. Przyszły nas pożegnać i przyniosły nam bochenek chleba i kawałek słoniny. Ich ówczesny lokator – żołnierz sowiecki ze straży granicznej – wrócił wieczorem do domu i powiedział im, że na pewno tej nocy będą wywozić ludzi wcześniej spisanych. Po wyjściu Babci i Cioci namówiłyśmy do pójścia spać młodsze rodzeństwo: dwunastoletniego Stasia, który tego dnia miał podwyższoną temperaturę i ból gardła, dziesięcioletnią Terenię i ośmioletniego Antka. Same – Mama, Alina, Marysia, Jasia i Zosia – zostałyśmy w stołowym pokoju, zdenerwowane i oczekujące. Był z nami młody lekarz, Żyd z Łodzi, Rogoziński, który mieszkał wtedy u nas w naszym „panieńskim” pokoju z werandą. Wprowadził się on po 



sobota, 29 kwietnia 2017

Syberyjski szlak ojca Albina Janochy - Antoni Kuczyński


        
             Syberyjski szlak ojca Albina Janochy - Antoni Kuczyński


O. Albin Janocha, ksiądz, kapucyn, nauczyciel, na zesłaniu w latach 1940-1955, ur. 1912 r. w Krościenku Niżnym, pow. Krosno, zm. 2001 w Krakowie i tam został pochowany na Cmentarzu Rakowickim. Syn Jana i Anieli Kolanko. Uczył się w latach 1926-1929 się w Seminarium Serafickim w Rozwadowie. Do kapucynów komisariatu krakowskiego wstąpił w 1929 r. w Sędziszowie, nieopodal Rzeszowa. Tam złożył śluby proste (1930), a uroczyste w 1933 r. w Krakowie. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1936 r. Maturę zdał w gimnazjum św. Jacka w Krakowie (1933), potem kształcił się w Studium Filozoficzno-Teologicznym OO. Kapucynów w Krakowie. W latach 1936-1939 studiował teologię dogmatyczną na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, gdzie uzyskał stopień licencjata.

Kształcenie w Rzymie stale ubogacało wiedzę młodego zakonnika, jednak wieści dochodzące z kraju o możliwości wybuchu wojny skłoniły go, po-dobnie jak innych współbraci, by wrócić do Krakowa. Wspominał o tym po latach pisząc, iż „na gruncie miłości Ojczyzny, tęsknoty do niej, wyrosło u nas postanowienie powrotu do Polski właśnie na wypadek wojny. Wygląda to może zbyt patetycznie, zbyt powieściowo, jednak tak było w rzeczywistości. Nie przypuszczałem wtedy, że podobnie jak tylu innych, będę w kraju niepotrzebny, i że los rzuci mnie znowu daleko od Ojczyzny, i na długie lata”.

Istotnie tak było. Wydarzenia wojenne przyniosły kolejną zmianę w jego życiu. Początkowo wiązała się ona z opuszczeniem Krakowa i wędrówką na wschód, uciekając przed niemieckimi wojskami. Zakończyła się w klasztorze OO. Kapucynów w Olesku, miejscu urodzenia króla Jan a III Sobieskiego. Był tam duży klasztor ze 



wtorek, 11 kwietnia 2017

Wielkanoc, 2017 rok


                            
 
                            "Chrystus Zmartwychwstał! Weselmy się."

      Uczestnicząc w radości Zmartwychwstania naszego Pana, przekazujemy naszym Sybirakom i Czytelnikom Bloga życzenia wszelkiej pomyślności, zdrowia i łask Bożych. 


     Niech Święta Wielkanocne będą dniami radości, przyniosą spełnienie nadziei w życiu osobistym, obdarzą bogactwem przeżyć oraz natchną optymizmem na dziś i jutro.


     Niech Zmartwychwstały Chrystus ma naszych Kochanych Sybiraków w opiece, by w każdej chwili życia obdarzał zdrowiem i pomyślnością we wszystkich poczynaniach.

Słowo od autorki Bloga:

Wszystkim, którzy bronią pamięci o Sybirakach przed niszczącym czasem, którzy stoją na straży Polaków Syberyjskiej Epopei, wychwytując nawet najcichsze echo odbijające się od ludzkich serc, przedzierające się z uporem przez tundry , stepy i tajgi, aby dotrzeć do Polski, życzę zdrowia, pomyślności oraz błogosławieństwa Zmartwychwstałego Chrystusa.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Wielkanoc - Elżbieta Leopold

Wielkanoc - Elżbieta Leopold

Czy umiesz klęknąć u stóp tego Grobu
W pokorze , skupieniu spowiadać się Bogu ,
I z drżeniem serca powiedzieć o grzechu,
Którymś Go zranił ?

On na Golgocie przechodził męczarnie,
Poniżenie, obelgi i kpiny,
By..
Zmazać wszystkie Twoje winy.

Jak wydobędziesz z serca
Trochę pokory i żalu,
Zawrócisz z drogi jak Syn Marnotrawny,
 

Wspomnienie o Mamie - Grażyna Świątecka


   Wspomnienie o Mamie - Grażyna Świątecka

Sybiracy – o każdej osobie, o każdej rodzinie deportowanej w czasie drugiej wojny światowej w głąb byłego ZSRR można by napisać osobną historię nabrzmiałą dramatycznymi wydarzeniami, historię naznaczoną cierpieniem fizycznym i jeszcze bardziej bólem duchowym. Nawet szczegółowe opisy wspomnień Sybiraków nie oddadzą traumy ich przeżyć. I nie opowiedzą ich ci, którzy stracili tam życie. Kto wypowie cierpienie matek, które umierały osierocając małe dzieci, ojców oddzielonych od rodziny, od Ojczyzny, ginących w łagrach czy rozstrzeliwanych w celach kazamatów katyńskich. Jak opowiedzieć cierpienia dzieci, których matka nie wróciła do „domu” (baraku, lepianki) z wyprawy po chleb czy umierała z wycieńczenia i głodu w ich obecności. Ja miałam to szczęście, że moja matka była zawsze ze mną, przy mnie, chroniąc mnie, moje życie i życie mojego ojca na zsyłce w przepastnych lasach tajgi, w obwodzie archangielskim.

O Niej właśnie chcę pisać, chociaż wspomnienia z tamtych lat, widziane oczyma kilkuletniego dziecka nie są już tak wyraziste, pomimo iż w moim domu rodzinnym, po powrocie do Polski, stale były one przywoływane.

Moja matka Emilia urodziła się 27 marca 1907 roku jako córka Franciszka Wendekera i Marii Cisło, w Małopolsce, we wsi Szenangier (po wojnie Orłów) koło Mielca. Była trzeci ą z kolei córką, obok starszych Jadwigi i Stanisławy oraz młodszej Anny. W wieku 9 lat osierociła ją matka i to w przededniu 1-szej Komunii św. Mała Mila poszła na tą uroczystość w białej sukience przepasanej czarną szarfą. To jakby zapowiedź zmagania się z przyszłym trudnym 



LOSY RODZINY PREJZNERÓW Z PONIKŁEJ W ŚWIETLE PAMIĄTEK PRZEKAZANYCH DO ZBIORÓW MUZEUM PAMIĘCI SYBIRU - Monika Kościukiewicz


     LOSY RODZINY PREJZNERÓW Z PONIKŁEJ 
W ŚWIETLE PAMIĄTEK PRZEKAZANYCH DO 
ZBIORÓW MUZEUM PAMIĘCI SYBIRU - Monika Kościukiewicz


Na początku 2013 roku do zbiorów powstającego w Białymstoku Muzeum Pamięci Sybiru ofiarowano niezwykle wartościowy dar. Najliczniejszy jak do tej pory, gruntownie dokumentujący losy deportowanej do ZSRR 10 lutego 1940 r. rodziny Prejznerów. Liczy on łącznie z przedmiotami, fotografiami i dokumentami – 197 pozycji inwentarzowych. Swoimi cennymi pamiątkami obdarzyli nas pani Irena Artyszewicz z d. Prejzner z Warszawy i jej brat Andrzej Prejzner z Łodzi. Przekazane przedmioty, a przede wszystkim archiwalia prowadzą przez historię rodziny pokazując jej życie sprzed wojny, czas zesłania, służbę ojca Henryka Prejznera w Polskich Siłach Zbrojnych oraz powrót do kraju. Uzupełnione o wspomnienia stanowi ą zwarty zbiór materiałów źródłowych wzbogacający naszą wiedzę na temat wywózek o wiele istotnych szczegółów.

Przekazane pamiątki w kontekście losów rodziny

Henryk Prejzner – ojciec rodziny urodził się 25 czerwca 1905 r.w Wojcieszkowie koło Radzynia Podlaskiego. Początkowe nauki pobiera w domu rodzinnym od matki i starszego rodzeństwa. W latach 1920-1924 uczęszcza do Gimnazjum w Radzyniu Podlaskim prowadzonego przez Polską Macierz Szkolną. Następnie w Państwowej Szkole Rolniczo-Leśnej w Żyrowicach uczy się zawodu leśnika. O dalszym przebiegu jego ścieżki zawodowej jak i wojskowej świadczą posiadane przez nas dokumenty. W książeczce wojskowej wydanej przez P.K.U. w Białymstoku w 1933 r. odnajdujemy 



sobota, 8 kwietnia 2017

Mój pobyt w Rosji Sowieckiej - Józef Dumański


                     
                          Mój pobyt w Rosji Sowieckiej - Józef Dumański

Tak swoją relację zatytułował „szeregowy z cenzusem” Józef Dumański. Autor urodził się 26 lutego 1921 r. w Trybuchowcach, wsi parafialnej w pow. Buczacz w woj. tarnopolskim (ob. Ukraina). Pochodził z rodziny rzymsko-katolickiej i polskiej, a jego rodzicami byli Maria i Jan. Syn po ukończeniu szkoły powszechnej podjął naukę w liceum nauczycielskim, zdołał ukończyć tylko dwie klasy; w szkole uczył się języka niemieckiego. Zapytany o status wojskowy podał, że z racji odbytych zajęć z Przysposobienia Wojskowego pełnił we wrześniu 1939 r. służbą pomocniczą. Już 28 listopada.1939 r. podjął decyzję o nielegalnym przejściu granicy węgierskiej. Tak czynili wówczas przede wszystkim oficerowie, podchorążowie i podoficerowie zawodowi, którzy chcąc kontynuować służbę wojskową zmierzali do wojsk polskich formujących się we Francji („turyści Sikorskiego”).

Przytaczam całą relację szer. Józefa, przechowywaną w Muzeum Polskim i Instytucie Sikorskiego w Londynie w tzw. zespole lotników. Ich autora-mi byli żołnierze Wojska Polskiego, których po wyjściu z ZSSR zostali zakwalifikowani do służby w lotnictwie. Mieli w zdecydowanej większości za sobą udział w walkach wrześniowych 1939 r., wywózek ze stron rodzinnych w okresie tzw. „pierwszego Sowieta”, lub przymusową służbę z poboru w Armii Czerwonej (nieliczni dotarli na Środkowy Wschód przez północną Afrykę), następnie pobyt w obozach jenieckich, więzieniach i osadach (posiołkach, kołchozach, sowchozach, rzadziej w miastach), przeżyli łagry. Nie bez nacisków władz brytyjskich chciano wydzielić spośród rzeszy polskich Sybiraków, wyprowadzonych z „raju bolszewickiego” przez gen. Władysława Andersa, żołnierzy pułków lotniczych oraz młodych mężczyzn, którzy posiadali wykształcenie techniczne, pragnęli 



Relacja weterana wojen-Józef Jagiełło


                                                                             

   Relacja weterana wojen-Józef Jagiełło

Józef Jagiełło urodził się 26 lutego 1898 r. we wsi Drachowo, pow. gnieźnieński. Młodzieniec nie dokończył nauk w gimnazjum, w 1916 r. został wcielony do armii niemieckiej, a 20 sierpnia 1918 r. dostał się do niewoli francuskiej. Wkrótce potem skorzystał z okazji i zasilił 6. Dywizję tzw. Armii Błękitnej gen. Józefa Hallera. Z ni ą w czerwcu 1919 r. przyjechał do Polski, brał udział w walkach o granice II Rzeczypospolitej, awansował do stopnia plutonowego. Trochę to zaskakujące, ale J. Jagiełło dostał kartę mobilizacyjną 24 sierpnia 1939 r. do 1. baonu łączności w Zegrzu. Pominę szczegóły, telegrafista J. Jagiełło walczył na Podlasiu, następnie przez Białystok, Brześć i Kowel wycofywał się w kierunku Tarnopola. Na drodze stanęły oddziały Armii Czerwonej. Oto obszerne fragmenty jego relacji1, spisanej 15 listopada 1942 r. na Środkowym Wschodzie, podczas sprawdzania przez polski kontrwywiad rodaków chętnych do podjęcia służby w lotnictwie. Wszyscy oni mieli za sobą obozy jenieckie, więzienia i łagry, lub wywózki i pobyt w głębi Rosji, połączony z przymusową pracą. Po układzie Sikorski – Majski przystąpiono do tworzenia w Rosji oddziałów polskich, które następnie ewakuowano do Persji. Z wojskiem wyszła i część ludności cywilnej.

Zapominamy często, że los zdecydowanej większości żołnierzy polskich wziętych do niewoli był w pierwszej fazie znacząco inny od osób skazanych na łagry i deportowanych w czterech wielkich 



" Wierszyna - Mała Polska " .... Czyli POLSKOŚĆ, Jako Normalność na Dalekiej Syberii - Adam Szeluga

" Wierszyna - Mała Polska " .... Czyli POLSKOŚĆ, Jako Normalność na Dalekiej Syberii - Adam Szeluga

Nie rzucim ziemi skąd nasz ród.
Nie damy pogrześć mowy....
Syberia, Ida, Nasza mać...
My też Królewski Szczep Piastowy....

Stąd Nasze Ojce są. Stąd Nasze Matki, dzieci.
Tu nasze lasy, nasze górki są.
To samo Polskie dla nas Słońce świeci.
Wszyscy jesteśmy stąd....

Tutaj żyjemy daleko od Wisły....
Żyjemy tutaj daleko od Gdańska .
Tutaj nasza wioska nad brzegami Idy.
Stąd mamy bliżej do Murmańska....

ALE JESTEŚMY POLAKAMI !
Nie wiemy co to jest Polonia.
 

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

W szponach NKWD - Józef Pysz


                                                        
                                        W szponach NKWD - Józef Pysz

Od półtora miesiąca w mojej rodzinnej miejscowości przebywała Armia Radziecka.1 Dnia 16 marca 1945 r., w dwa lub trzy dni po aresztowaniu Ojca przez NKWD, przyszli po mnie, miałem wówczas 16 lat . Choć rozpoczynała się wiosna, dzień był ponury i chłodny. Najpierw wzdłuż torów kolejowych, a następnie przez centrum wsi prowadził mnie sołdat z karabinem wymierzonym w moje plecy. Liczyłem wtedy piętnaście lat i, jak na ten wiek, byłem niski i szczupły. Mój konwojent ponaglał mnie szturchańcami bagnetem w plecy, pokrzykując przy tym głośno: idi, idi... i dołączając wulgarne wiązanki. Dla przeciętnego przechodnia musiało to wyglądać groteskowo. Osobiście odnosiłem wrażenie nierealności sytuacji; nie brałem jej serio, a już absolutnie nie byłem w stanie wyobrazić sobie jej dalszego rozwoju.

Ulokowano mnie w piwnicy jednorodzinnego domku w centrum wsi, w tymczasowej siedzibie posterunku NKWD. Był to dom nr 842 leżący mniej więcej w połowie drogi między kościołem a trasą E-7. Mój starszy brat został tu doprowadzony po paru godzinach. Rozpoczęły się trzy doby trwające przesłuchiwania. W pamięci pozostały mi tylko te nocne. Siedziałem za biurkiem naprzeciw przesłuchującego mnie NKWD-zisty. Zachowywał się spokojnie, nie krzyczał, nie podnosił głosu. Spisywał moje zeznania, stawiając coraz to nowe pytania i obrzucając mnie przenikliwym wzrokiem. Ten 



Wspomnienia z dzieciństwa - Halina Ziemińska


      
                         Wspomnienia z dzieciństwa - Halina Ziemińska

Pierwsze dni lutego 1940 r. Miałam wtedy 5 lat i jeszcze razem z rodzicami i rodzeństwem mieszkam w koloni Suszki, gmina Wierzchowice, powiat Brześć Podlaski później nazywanym Brześć nad Bugiem. Po agresji ZSRR na Polskę 17 września 1939 roku i przyłączeniu naszych najbliższych okolic do ZSRR, oddaleni byliśmy od Polski o około 1,5 km.

Nie wiem, która mogła to by ć godzina, ale mamusia nas budziła. Zaczęło się wysiedlanie nas z rodzinnego domu. Domu wybudowanego przez rodziców, którzy pobrali się w 1924 r. i wspólnymi siłami dorabiali się majątku. Nocni przybysze mówiący po polsku tatusia postawili pod ścianą, enkawudzista z karabinem go pilnował a mamusi kazali się pakować. Mama nas ubrała, wzięła pierzyny, trochę najpotrzebniejszych rzeczy do przeżycia. Nadzorcy rosyjscy kazali wsiadać do sań i zawieźli całą naszą sześcioosobową rodzinę do Brześcia. Za nami pozostały zabudowania gospodarskie (dom, spichlerz z oborą) oraz dom w Wierzchowicach, w którym miała być apteka. Ten dom do dnia dzisiejszego tam stoi, mieści się w nim białoruskie kino.

W Brześciu na stacji kolejowej czekaliśmy na podstawienie pociągu. Nie byliśmy jedynymi, których wywożono. Z naszej rodziny




♦MIŁY GOŚCIU♦

Dziękujemy za czas, który poświęciłeś, aby być tu z nami.
Mamy nadzieję, że powrócisz jeszcze na ten Blog.



♦Wszelkie prawa zastrzeżone ♦

Przedruk, kopiowanie, publikowanie i użytek w celach komercyjnych wymaga zgody autorki bloga.
.