♦Mapa zesłań♦




Do Młodych!

Sybir to nie to samo co Syberia.

Syberia jest krainą geograficzną, rozciągająca się
od Uralu do Kamczatki.

Sybir jest symbolem niszczenia polskości!




Czytając i słuchając wspomnień Sybiraków zauważyć można odmienność w opisach z dwóch powodów:

Najtragiczniejszy był los polskich sierot, które kierowano do sowieckich sierocińców tzw. dietdomami. Oprócz obowiązkowej nauki języka rosyjskiego, zmuszano je do różnych prac na rzecz tych domów, kierowano do ciężkich prac kołchozowych.

Bez rodziny, bez pomocy opiekunów czy tez znajomych ich życie i walka o przetrwanie, była z góry przegrana.

Więcej szczęścia miały te dzieci i młodzież, którzy mieli przy sobie rodzinę, opiekunów czy też znajomych. Łatwiej było im znosić trudy niewolniczego życia i pracy.

Jeśli nie MY, to KTO?

Jeśli nie MY, to KTO?

Translate

Szukaj na tym blogu

.

wtorek, 21 lutego 2017

Wspomnienia Zbigniewa Szczepańskiego- Bohdan Nielubowicz


 Wspomnienia Zbigniewa Szczepańskiego- Bohdan Nielubowicz

Wywózka

Setki tysiące Polaków z obszarów Państwa Polskiego, zajętych w 1939 roku przez Armię Sowiecką wywieziono w głąb Związku Radzieckiego na wieloletnią poniewierkę i skrajną nędzę. W tych ciężkich warunkach bytowania zadaniem pierwszoplanowym było zdobycie środków do życia a w tym przede wszystkim chociażby minimalnej ilości pożywienia. Pozwalało to na przetrwanie i nędzną wegetację. Wielu zginęło z głodu i wycieńczenia oraz nieludzkiej pracy, były wśród nich dzieci i ludzie starsi, ale ginęli również i ludzie w kwiecie wieku i pełni sił.

Mój były student, a następnie wieloletni współpracownik i przyjaciel Zbigniew Szczepański zamieszkiwał przed wojną wraz z rodzicami i młodszą siostrą w Jaworznie w Zagłębiu Dąbrowskim, gdzie ojciec Feliks był sztygarem w kopalni węgla kamiennego „Sobieski”. Dom ich był zasobny i syty. Zarobki pana Feliksa były wysokie, gdyż przedwojenne górnictwo polskie opłacało swych pracowników dołowych bardzo hojnie. Te spokojne i dostatnie bytowanie skończyło się nagle we wrześniu 1939 roku, kiedy to z 



niedziela, 19 lutego 2017

Wspomnienia z Kazachstanu - Zofia Wonka


                                                                    
           Wspomnienia z Kazachstanu - Zofia Wonka po mężu Galina


Nazywam się Zofia Wonka, po mężu Galina. Urodziłam się 15.IV.1930 r. Pochodzę z Leska, obecnie woj. krośnieńskie (do 1939r. lwowskie). Do sierpnia 1939r. mój Ojciec był strażnikiem miejskim. W sierpniu 1939 r. został powołany do Obrony Narodowej. W czasie działań wojennych znalazł się na Węgrzech i przebywał tam w obozie dla internowanych żołnierzy polskich. Po wkroczeniu Niemców na Węgry został wywieziony do Niemiec, gdzie pracował w fabryce części do samolotów traktowany jak niewolnik.

W dniu 13.IV.1940 r. o godz. 3:00 nad ranem obudziło nas pukanie do okna i głos sąsiada, Stanisława Romowicza (Ukraińca), który, wołał moją Mamę:

- „pani Wonkowa, niech pani otwiera, ja nie jestem sam, jest NKWD!”

Na kilkakrotne wołanie sąsiada, Mama nie otworzyła. Dopiero jak usłyszała w języku rosyjskim "chaziajka atkrywaj zdzies NKWD", wstała, zapaliła lampę i wyszła otworzyć drzwi. Za chwilę weszła z podniesionymi rękami, za nią Romowicz niosący lampę, komandor za nim komandir NKWD i dwóch krasnoarmiejców uzbrojonych w karabiny i bagnety na ostro. Sąsiad i komandir rozsiedli się przy stole, Mama stała nadal z podniesionymi rękami. Komandir rozłożył papiery, pytał Mamę o nazwisko, imię i adres. Mama odpowiedziała. Później kazał mówić sąsiadowi, a ten wypowiedział następujące słowa: „Przyszedłem poświadczyć, że pani mąż uciekł przed Sowietami, bo nie chciał sowieckiej własti służyć, że pani przechowuje pistolet, i że pani nie może tu mieszkać, bo jest blisko granica na Sanie, a pani może zajmować się szpiegostwem." Na te 



sobota, 18 lutego 2017

Spełnienie marzeń po 48 latach od powrotu z Syberii - Marcin Kłos




Spełnienie marzeń po 48 latach od powrotu z Syberii - Marcin Kłos

Renata Jakowiec
Iwan Jakowiec


W numerze dziewiątym rocznika „My, Sybiracy” została zamieszczona relacja z zesłania Cecylii Markowskiej „Wspomnienia Sybiraczki”. Po jakimś czasie redakcja otrzymała od Ireny Markowskiej ręko-pis, który przedrukowujemy. Jest on relacją, złożoną przez trzy osoby, opisującą odnalezienie po latach grobów swych bliskich w dalekiej Syberii. Nie byłoby to możliwe bez serdecznego i bezinteresownego zaangażowania się ludzi rosyjskich. Teksty rosyjskie przetłumaczyła Irena Markowska.

(red. J. Rossowski)

O tym trzeba pamiętać.
Wszystkim poległym polskim matkom
i ich dzieciom, polskiej młodzieży

Mój kuzyn zamieszkały w Warszawie, Marian Kłos, wybrał się na Sybir do Irkucka w poszukiwaniu grobów swojej matki, siostry, i mego ojca, Stanisława Marka – napisała w liście Irena Markowska.

JAK TO BYŁO

Latem 1994 r. Marcin Kłos przyjechał z Warszawy do Sludzianki w obw. irkuckim. W 1940 r. razem ze swoją rodziną Marcin był deportowany z województwa tarnopolskiego (obecnie obw. lwow-ski) do Niżniedinska w obw. irkuckim, do pracy w lesie (lesopował). Marcin wówczas miał 11 lat, a jego młodsza siostra dwa. Przebywanie zesłanej rodziny tylko za to, że byli to Polacy, zostało upamiętnione tym, że w syberyjskiej ziemi pozostały mogiły ich 



Nokturn - Jan P. Grabowski

Nokturn - Jan P. Grabowski

Gdy będziesz kiedyś opowiadał dzieciom
O tej okrutnej, najstraszniejszej z wojen,
Przekaż - jak wici płomienne stuleciom
Prawdę tej wojny z mocą i spokojem.

Opisz im boje, tułaczkę i męki
I stwierdź to z dumą, ze był taki naród
Co padłwszy, broni nie wypuścił z ręki,
Siebie nie spalił i Boga nie zawiódł.

I to wtłocz w duszę swych dzieci po latach,
 

piątek, 17 lutego 2017

Matka Boska Kozielska - Jerzy Bazarewski

Matka Boska Kozielska - Jerzy Bazarewski

Zapłakana Matka Boska przyszła do Bagdadu,
Stopy miała pokrwawione, głowę zawiązaną.
Biedna polska Matka Boska aż spod Leningradu
Przyszła tutaj, żeby z nami do wymarszu stanąć.

Aniołowie zarządzili na pustyni zbiórkę
Wszystkich żywych i umarłych, wszystkich rozstrzelanych.
Matka Boska skromniuteńko stała na pagórku,
 

Wspomnienie - Antonina Puzinowska-Tkaczyk

Wspomnienie - Antonina Puzinowska-Tkaczyk

W życiu moim i tysiąca zesłańców,
Ta data nigdy nie będzie zapomniana.
Słowami żywych będzie przekazana.
W ciemną noc z 12 na 13 kwietnia 1940 roku
Leżę na pryczy przytulona do mamy boku.
Pociąg z kilkudziesięcioma wagonami
Przepełniony jest dziećmi, matkami i starcami.
Z przenikliwym świstem, z dwoma lokomotywami
"Eszelon" w nieznaną dal rusza
Stukot kół, oddech i bicie serca zagłusza.
Ten zgrzyt przeraźliwy w głowie się toczy,
Trudno jest zasnąć, choć już bolą oczy.
 

Ze Słonimia do Kazachstanu - Donat Poważyński


                                                                              

                          Ze Słonimia do Kazachstanu - Donat Poważyński

Zniewolone dzieciństwo

Wrzesień 1939 roku był wyjątkowo pogodny, a otulony „białym latem” kresowy Słonim żył spokojnym życiem. Miasto braci Ogińskich, położone malowniczo nad piękną rzeką Szczarą i kanałem Ogińskiego, w którym żyły zgodnie cztery narodowości – polska, żydowska, białoruska i tatarska – miał cztery kościoły: rzymskokatolicki, cerkiew prawosławną, synagogę żydowską oraz meczet tatarski. Splendoru miastu dodawały stacjonujące w Słonimie dwa pułki piechoty: 79 i 80.

Po śmierci ojca w 1936 roku matka – absolwentka Wyższej Szkoły Kupieckiej w Petersburgu – przystępuje do odbudowy drewnianego domu, który spłonął w 1936 roku. W roku 1938 cała moja rodzina, składająca się z pięciu osób, wprowadza się do nowego domu. Radość z własnego kąta trwała zbyt krótko, bo oto 17 września 1939 roku hordy bolszewickie dokonują najazdu na Słonim. Wkroczenie do Słonimia wojsk bolszewickich Polacy przyjmują ze zgrozą i bojaźnią. Niektóre grupy ludności żydowskiej i białoruskiej witały bolszewików chlebem i solą, – wykrzykując: „My was zdali 20 let”. (My was oczekiwaliśmy 20 lat).

Okupacja sowiecka rozpoczęła się aresztowaniami i sowietyzacją dzieci. Usiłowano dzieci odsunąć od Boga – głosząc hasła „Boh daj piróg” i „Sowiet daj kanfiet”. Oczywiście Pan Bóg pierogów nie dawał, za to Sowiet obdarowywał dzieciaki cukierkami, oczywiście w tego



czwartek, 16 lutego 2017

Był wsród nas....


                                                                           


                                                       Był wśród nas...


Z miast kresowych, wschodnich osad i wsi,
Z rezydencji, małych dworków i chat
Myśmy wciąż do Niepodległej szli,
Szli z uporem ponad dwieście lat

(M. Jonkajtys, Marsz Sybiraków)

Redakcja „Zesłańca” poświęca ten zeszyt śp. Marianowi Jonkajtysowi, znanemu Sybirakom aktorowi, który strofami poezji utrwalał nasz sybiracki los. Jako dziecko przebył on długą drogę cierpień, wyrzeczeń, upokorzeń, wraz z Matką, siostrami i bratem zesłanymi do Kazachstanu. Był głęboko przeniknięty tymi wspomnieniami, które przekazywał w wierszach i malarstwie a rodzinne patriotyczne korzenie pomagały Mu w tej twórczości. Zesłańcza groza dzieciństwa i młodości pozostawiły więc niezatarte piętno w Jego poezji.

Syberyjskie losy tak dobrze nam znane przejawiały się stale w twórczości poetyckiej Mariana. Aktor, pedagog, reżyser, artysta plastyk, w naszej pamięci pozo-stał przede wszystkim jako poeta. Był pomysłodawcą „Marszu Żywej Pamięci Polskiego Sybiru”. W


niedziela, 12 lutego 2017

III Spotkanie Pokoleń



                                                    
11 lutego 2017 roku w Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Oleszycach odbyło się III Spotkanie Pokoleń. 



Po przywitaniu osób, które przeżyły wywózki na Syberię i Besarabię podczas II wojny światowej, przedstawicieli władz samorządowych oraz mieszkańców Oleszyc i okolic, pani Maria Lechowicz, z-ca prezesa Stowarzyszenia ”Czas na pomoc", nawiązała do okresu, w którym nie było wątpliwości, że wywózki, to jedno z najgorszych wspomnień ludzi, którzy przeszli prawdziwe „piekło na ziemi”. Przypomniała o trudnej podroży w przeszłość po rozległych bliznach, pokrywających liczne pokoleniowe rany, zadane w tamtych już odległych latach.
„Bo właśnie pamięć – przekazywana z pokolenia na pokolenie – jest najważniejsza” – te słowa przyświecały spotkaniu.

Krótki, ujmujący występ uczniów z klasy IV i VI  Szkoły Podstawowej w Zalesiu, opracowany przez p. Barbarę Wołoszn uświetnił spotkanie.  Uczniowie nawiązali do pięknej, poruszającej nawet najtwardsze serca, poezji sybirackiej. Ponownie odżyły emocje. W niejednym oku zakręciła się łezka na wspomnienie o deportacji z 1940 roku.                                                                       

Zwieńczeniem pięknego występu było wręczenie symbolicznego kwiatka osobom, które przeżyły wywózki na Syberię i Besarabię .



Kolejnym punktem spotkania były wspomnienia pani Barbary Janczury z podróży do „nieludzkiej ziemi” w 1982 roku. Rozpoczęła swoje relacje od słów: Moja obecność tutaj jest dla mnie zaszczytem i ogromnym wyróżnieniem. Jestem córką i wnuczką Sybiraków, w moich żyłach płynie sybiracka krew i z dumą stoję na straży pamięci Bliskich memu sercu ludzi, którym Kazachstan zabrał mamę i brata, dzieciństwo, młodość i zdrowie… Z uwagą i skupieniem zebrana publiczność wysłuchała relacji z trudnej podróży w przeszłość po rozległych bliznach, pokrywających liczne pokoleniowe rany, zadane w tamtych już odległych latach.


Zwieńczeniem spotkania był przepiękny koncert pieśni patriotycznych w wykonaniu Reprezentacyjnego Chóru Mieszanego „Jarosław”, śpiewający pod batutą dr Andrzeja Jakubowskiego.



Podczas spotkania można było posłuchać wspomnień p. Lidii Argasińskiej, która przeczytała fragment swojej książki : „Szara opowieść”.


Spotkaniu towarzyszyła okolicznościowa wystawa rzeszowskiego oddziału IPN „Okupacja Sowiecka na prawym brzegu Sanu w latach 1939-1941”. 

                  

Uczestnicy spotkania wywiezieni na  Syberię i Besarabię


        

   
Fotografie : Tomasz Michalski

Dziękujemy serdecznie wszystkim, którzy przyczynili się do zorganizowania tego wspaniałego wydarzenia.

Szczególne podziękowania dla mieszkańców Oleszyc i okolic, którzy uczestniczyli w tym wydarzeniu. 


Słowo od autorki :

Przedstawiciele tego tragicznego pokolenia powoli odchodzą. Nie wolno nam dopuścić do tego, by wraz z nimi odeszła „ pamięć”. To jesteśmy winni naszym bliskim.
Takie spotkania są ważne i cenne i muszą być organizowane ku pamięci tych, którzy zostali tam, na nieludzkiej ziemi i przestrodze dla obecnych i potomnych, aby nie było więcej łagrów i deportacji na zesłania, tam gdzie jest „koniec świata”

„Śpieszmy się kochać ludzi,
tak szybko odchodzą”- mówi ksiądz Jan Twardowski. 

 
A ja mówię: 


„ Śpieszmy się poznać prawdę
o przeżyciach wojennych naszych bliskich”.



środa, 8 lutego 2017

Moje przeżycia niewolnicze - Maria Nowodorsk



                        Moje przeżycia niewolnicze - Maria Nowodorsk

Mieszkałam z rodzicami i rodzeństwem w miasteczku Dryświaty (obecnie Białoruś). Moja rodzina składała się z siedmiu osób: ojciec Antoni, mama Józefa, siostry: Weronika, Stefania, najmłodsza Reginka, brat Piotr i ja Maria. Mieliśmy niedużą gospodarkę. 10 lutego 1940 roku, o godzinie 6-ej rano, ojciec z latarnią wyszedł do obory nakarmić inwentarz. Mama rozczyniała chleb. My dzieci jeszcze spaliśmy. Dwaj uzbrojeni rosyjscy żołnierze spotkali ojca i kazali wrócić do domu. Nas dzieci obudzili każąc usiąść przy stole. W tym czasie zrobili przeszukanie mieszkania. Potem wydali rozkaz: „zbierajcie się prędko, pojedziecie do drugiego województwa”. Zaczęliśmy płakać i prosić: „zostawcie nas na miejscu, zabijcie w swoim domu”. Oni krzyczeli: „prędzej zbierajcie się!”

Kazali ojcu zaprzęgać konie. Była zima, załadowali nas do sań. Wzięliśmy, co było pod ręką. Trochę mąki, kaszy oraz ubrania. Ojciec zabił świniaka, a mięso włożył do worka. Wykonywał to pod karabinem i pod strachem. Płacz, lament okropny. Zostawiona gospodarka. Dołączyli nas do innych sań i wieźli do najbliższej stacji. Mróz był okropny. Gdy zapadł zmierzch, nocowaliśmy w szkole. Leżeliśmy na podłodze. Było bardzo zimno. Rano odwieźli nas do pociągu i zamknięto w bydlęcych wagonach. Wkrótce pociąg ruszył. Płacz, rozpacz, e wiozą na stracenie, na śmierć. Miałam siedemnaście lat. W wagonach były prycze, a na środku żelazny piecyk do ogrzewania. Byliśmy głodni i chłodni. W deskach na podłodze znajdował się otwór, który służył do załatwiania potrzeb fizjologicznych. Zakratowane, małe okienko, ciemno. Pociąg zatrzymywał się rzadko. Rosjanie z karabinami otwierali wagony i 



niedziela, 5 lutego 2017

Kazachstan oczami młodego zesłańca- Kazimierz Burzyński


           
           Kazachstan oczami młodego zesłańca- Kazimierz Burzyński

Przed wojną mając 12 lat skończyłem sześć klas szkoły powszechnej i chociaż geografia bardzo mnie interesowała, to jednak nic nie wie-działem o Kazachstanie, podobnie jak o ówczesnej Rosji Sowieckiej. Późniejsze lata dały mi możliwość poznania tej republiki z autopsji, chociaż zupełnie bez mojej woli, a właściwie wbrew niej.

Łomża od dwudziestu miesięcy znajdowała się pod sowiecką okupacją, kiedy 19 czerwca 1941 roku na jeden z torów na stacji podstawili długi towarowy pociąg. Okienka wagonów były zakratowane lub miały przy-śrubowaną w połowie solidną metalową sztabę. Miasto zamarło ze zgrozy. Wszyscy wiedzieli, co nasi „wyzwoliciele” nam szykują. Podobnymi po-ciągami deportowali na wschód tysiące mieszkańców ziemi łomżyńskiej 10 lutego i 13 kwietnia 1940 roku. Na kogo teraz padnie? Mieszkaliśmy w dosyć dużym domu wybudowanym przez mego dziadka Jana Burzyńskie-go w 1908 roku. Na posesji liczącej ponad 3700m2 znajdowały się poza budynkiem mieszkalnym różne budynki gospodarcze: garaże, stajnie, szopy – dziadek był właścicielem przedsiębiorstwa transportowego (transport konny), a ojciec przedsiębiorstwa transportu samochodowego.

W 1939 roku do 11 września Łomży bronił 33 pułk piechoty, zwany popularnie Pułkiem Dzieci Łomżyńskich, wchodzący w skład 18 dy-wizji piechoty dowodzonej przez gen. brygady Czesława Młota-Fijałkowskiego. Okupacja niemiecka trwała dwa tygodnie i już 29 września, realizując porozumienie paktu Ribbentrop – Mołotow z dn. 23. 08. 1939 roku i tajnego protokołu z 28. 09. 1939 roku, miasto zajęły wojska RKKA (Raboczo-Krestianskoj Krasnoj Armii – Robotniczo-Chłopskiej Czerwonej Armii). Całą naszą posesję zajęło wojsko. Moich rodziców i mnie oraz moją ciocię z synem i pasierbem stłoczyli w dawnym pokoju stołowym, a dziadkom 



♦MIŁY GOŚCIU♦

Dziękujemy za czas, który poświęciłeś, aby być tu z nami.
Mamy nadzieję, że powrócisz jeszcze na ten Blog.



♦Wszelkie prawa zastrzeżone ♦

Przedruk, kopiowanie, publikowanie i użytek w celach komercyjnych wymaga zgody autorki bloga.
.