♦Mapa zesłań♦

♦ Do Młodych ! ♦




Sybir to nie to samo co Syberia.

Syberia jest krainą geograficzną, rozciągająca się

od Uralu do Kamczatki.

Sybir jest symbolem niszczenia polskości!




Czytając i słuchając wspomnień Sybiraków zauważyć można odmienność w opisach z dwóch powodów:

Najtragiczniejszy był los polskich sierot, które kierowano do sowieckich sierocińców tzw. dietdomami. Oprócz obowiązkowej nauki języka rosyjskiego, zmuszano je do różnych prac na rzecz tych domów, kierowano do ciężkich prac kołchozowych.

Bez rodziny, bez pomocy opiekunów czy tez znajomych ich życie i walka o przetrwanie, była z góry przegrana.

Więcej szczęścia miały te dzieci i młodzież, którzy mieli przy sobie rodzinę, opiekunów czy też znajomych. Łatwiej było im znosić trudy niewolniczego życia i pracy.

Jeśli nie MY, to KTO?

Jeśli nie MY, to KTO?

Translate

Szukaj na tym blogu

niedziela, 11 czerwca 2017

Wspomnienie z lat zsyłki na Sybir 1949-1956 - Mieczysław Martusewicz


                                                                         

                              Wspomnienie z lat zsyłki na Sybir 1949-1956 -
                                               Mieczysław Martusewicz

Był dzień 25 marca 1949 roku. O godzinie 5 rano zapukali do drzwi enkawudziści. (NKWD – Narodnyj Komitet Wnutriennych Dieł – Ludowy Komitet Spraw Wewnętrznych) i powiedzieli: „Jesteście aresztowani. Macie 2 godziny na spakowanie rzeczy.” W tym czasie w domu byłem ja i dwóch moich braci. Ja – 9 lat, bracia – 17 i 20 lat, bo rodzice i siostra pojechali o godzinie 3 do powiatowe-go miasteczka by załatwić tam jakieś sprawy urzędowe. O 7 rano załadowano nas na furmankę i przewieziono do punktu zbornego. Znajdowało się tam już sporo rodzin z małymi dziećmi, aresztowanych i przywiezionych z najbliższych okolic. Byliśmy tam pod gołym niebem pilnowani przez enkawudzistów.

Po południu ciężarówkami zawieziono nas (120 km) do Wilna na dworzec kolejowy. Tam załadowano wszystkich do wagonów towarowych po 8 rodzin. Każdy eszelon składał się z 61wagonów. W naszym była rodzina sąsiadów: babcia, małżeństwo i 3 małych dzieci – 4-miesięczne, 2 letnie i 4 letnie. Podczas podróży dostawaliśmy raz na dobę chleb, zupę i gorącą wodę – „kipiatok”. Kiedy dojechaliśmy do Uralu było tam 20 stopni mrozu. Wydano nam węgiel, żeby na-palić w metalowym piecyku, który był postawiony na środku wagonu. Po 3,5 tygodniach podróży wyładowali nas w mieście Usolie Sybirskoje około 100 km przed Irkuckiem. Zawieziono nas do łagru,



gdzie przeprowadzono nam dezynfekcję i dezynsekcję. Z łagru wysyłano ludzi w różne rejony. Po tygodniowym pobycie w łagrze załadowano nas w mieście Czeremchowo na barkę. Płynęliśmy An-garą do miasteczka Kamienka. Z Kamienki rozwożono zesłańców samochodami do różnych miejscowości. Nas i jeszcze 6 rodzin przydzielono do kołchozu i osiedlono w wiosce Greczochon. Zakwaterowano w domu 3 izbowym 3 rodziny, razem 11 osób, w tym 6 osobowa rodzina naszego sąsiada.

Rodzice z siostrą, po powrocie z powiatu do domu, zastali dom splądrowany, a majątek skonfiskowany. Pojechali do najbliższej rodziny i dowiedzieli się co się stało. Rodzice bardzo rozpaczali. Zaczęli się ukrywać, jeżdżąc od rodziny do rodziny. Siostrę wydał sąsiad, który był tajniakiem. Aresztowano ją w kwietniu 1949 roku i razem z dużą grupą połapanej młodzieży zesłano w rejon miasta Bodajbo około 2000 km na północny wschód od Irkucka. Rodziców aresztowano w październiku 1951 roku i zesłano do miasteczka Parabiel nad Obem, prawie 1000 km na północ od Nowosibirska.

Przed osiedleniem zesłańców była prowadzona propaganda, że zostaną osiedleni wrogowie ludu i rodziny bandytów – czyli partyzantki antyradzieckiej. W kołchozie pilnował nas enkawudzista siedząc na koniu i uzbrojony w krótką broń. Kiedy nas wyładowywano z samochodów przyszło popatrzeć kilka osób w starszym wieku. Do enkawudzisty podeszła staruszka i wskazując laską na 5 miesięczne dziecko spytała: Eto toże bandit. Enkawudzista , kładąc rękę na pistolecie, krzyknął: Zamołczy babuszka. Staruszka odpowiedziała: Strelaj synok, strelaj. Enkawudzista kazał miejscowym ludziom rozejść się. Wieczorem ktoś zapukał w okno i uciekł. Pod drzwiami była postawiona butelka mleka, bochenek chleba i pół worka ziemniaków.

Dzieci od 10 roku życia musiały pracować, a po ukończeniu 12 lat podle-gały pod kodeks karny łącznie do kary śmierci. Bracia pracowali w kołchozie. Rano dostawali przydział po 0,5 kg chleba, a na obiad zupę. Na temat kolacji powstało powiedzenie: Użyn nie nużen, obied dorogoj. (Kolacja jest niepotrzebna, bo obiad cenniejszy). Bracia musieli ze mną podzielić się jedzeniem, bo na mnie nie było przydziału.

Kazano mi zgłosić się do szkoły. Zapisano do 2 klasy. Do końca roku szkolnego był jeden miesiąc, bo tam nauka trwała od września do końca maja. Ze względu na całkowitą nieznajomość języka rosyjskiego pozostawiono mnie w 2 klasie. Musiałem uczyć się i pracować. Każde z dzieci zesłańców miało na lato przydzielony areał uprawny. Ja miałem do plewienia 30 arów ziemniaków i 20 arów prosa. W czasie sianokosów praca przy zwożeniu siana do stogów lub grabieniu od rana do nocy. We wrześniu nauki było mało, bo całe klasy szkolne wyjeżdżały na wykopki ziemniaków lub rwanie lnu.

Najgorszy był pierwszy rok z powodu niedostatku jedzenia. Zesłańcy chodzili na pola po ściętym zbożu i zbierali kłosy. Robić to należało ukradkiem, bo odbierano. Wiosną zbieraliśmy na polu resztki przemarzniętych ziemniaków. W skorupie kartofla był tylko krochmal. Najsurowsza zima była w roku 50/51. W styczniu mrozy dochodziły do 61 stopni. Do szkoły było prawie kilometr. Na mrozie zapierało dech, a ubranie było liche. Dwa razy mu-siałem wchodzić do jakiegoś domu, żeby się ogrzać. Lato było bardzo gorące ze względu na strefę klimatyczną. Do granicy z Mongolią było około 200 km, tyle samo do jeziora Bajkał.

W 1952 roku wydano zarządzenie pozwalające na łączenie rodzin. W październiku zezwolono nam na wyjazd do rodziców do Parabiela. Mieliśmy do przejechania prawie trzy tysiące kilometrów. Do Tomska dotarliśmy na początku listopada. Rzeka Ob była już zamarznięta. Musieliśmy czekać do wiosny, kiedy ruszy żegluga rzeczna, bo innej drogi nie było. Zawieziono nas do miasteczka Asino. Był to rejon łagrów i specnadzoru. W połowie maja, po czterech latach rozłąki dotarliśmy do rodziców. Radość była ogromna. Rodzice mieszka-li w miejscowości Kirzawod (czytaj: kirzawod, skrót od kirpicznyj zawod, kir-picz – cegła) 4 km od Parabiela. Ojciec pracował jako ślusarz w warsztacie przedsiębiorstwa. Jeden z braci dostał przydział do pracy w tartaku, drugi do pracy w cegielni latem, a zimą do wyrębu drewna w tajdze. Ja całe wakacje pracowałem w cegielni lub innych wyznaczonych pracach. Żyło się nam o wiele lepiej niż w kołchozie. Wystarczało na kupno jedzenia i ubrania. Po śmierci Stalina złagodzono represje.

W 1955 roku wyszło zarządzenie zezwalające na wyjazd do Polski. Po rocznym staraniu dostaliśmy odpowiednie dokumenty zezwalające na wyjazd. Do Polski wróciliśmy 28 października 1956 roku. Siostra wróciła w maju 1958 roku. Tylko w 1949 roku w marcu zostało wywiezionych na Sybir 8.765 rodzin w sumie 28.981 ludzi. W tym: mężczyzn – 9.083, kobiet – 11.541, dzieci do lat 15 – 8.357. Do tego potrzeba było 20 pociągów (transportów) towarowych po 61 wagonów każdy. Transporty kierowano do obwodu irkuckiego

W 1948 roku zesłano 11.233 rodziny w sumie 39.482 osoby. W tym: mężczyzn – 12.278, kobiet – 16.559, dzieci do lat 15 – 10.645. Do tego potrze-ba było26 pociągów towarowych po 61 wagonów każdy. Transporty kierowano do obwodu krasnojarskiego. Podobnie było w 1951 roku. Transporty kierowano do obwodu tomskiego To są dane z oryginalnych dokumentów NKWD, które posiadam. Dotyczą one tylko Wileńszczyzny, a są jeszcze inne regiony Polski, które zostały włączone do ZSRR, np. województwa: Grodno, Polesie, Wołyń, Lwów, Stanisławów i inne regiony. Ze znanych mi rodzin wywieziono wówczas: rodziny ze strony mamy tj. rodziny Norejko do miejscowości Greczochon na terenie obwodu irkuckiego; rodziny Gukiewiczów, Ibiańskich, Urniażów do Igarki w Krasnojarskim Kraju; rodzinę Apalańskich do miejscowości Sienkino w obwodzie tomskim. Ponadto wywieziono rodziny sąsiadów i znajomych: rodzinę Koczanów do miejscowości Karza w obwodzie tomskim; rodzinę Ancuto i Witkowskich do miejscowości Kirzawod w obwodzie tomskim; rodzinę Kamińskich i Korzeniewskich do miejscowości Parabiel też w obwodzie tomskim oraz rodzinę Żuryńskich do miejscowości Kaczuga w obwodzie irkuckim.

/ Źródło: Zesłaniec/

RELACJE Z ZESŁANIA

By czas nie zatarł śladów naszych doświadczeń syberyjskich od wieków najdawniejszych aż po okres drugiej wojny światowej oraz w pierwszych latach po jej zakończeniu, a pamięć o tym trwała, redakcja „Zesłańca” postanowiła utworzyć nowy dział po-święcony tej problematyce. Spełniamy tym samym prośby wielu Czytelników, którzy przysyłają propozycje dotyczące publikowania swoich zesłańczych wspomnień, powołując się na zeszyt „Zesłańca” poświęcony Matkom-Sybiraczkom, który spotkał się z wielkim zainteresowaniem.

W przyszłości podobny monograficzny numer naszego pisma chcemy przeznaczyć na opisanie losów polskich dzieci na zesłaniu. Wiemy też z napływającej do redakcji korespondencji, że z artykułów publikowanych na łamach „Zesłańca” korzystają uczniowie oraz nauczyciele historii, uważając publikowane w nim teksty za ważny materiał uzupełniający podręczniki szkolne.

Dział „Relacje z zesłania”, nawiązuje w pewnym sensie do serii „Biblioteka Zesłańca”, ukazującej się w Polskim Towarzystwie Ludoznawczym oraz do serii pod nazwą „Wspomnienia Sybiraków”, wydawanej w poprzednich latach przez Komisję Historyczną Zarządu Głównego Związku Sybiraków pod red. nieodżałowanej pamięci Janusza Przewłockiego, pomysłodawcy tego działu w naszym piśmie. Zesłańcze wspomnienia wydawane są także w poczytnej serii „Tak było... Sybiracy”, realizowanej przez Oddział Związku Sybiraków w Krakowie, pod red. Aleksandry Szemioth, przewodniczącej tamtejszej Komisji Historycznej. Mamy nadzieję, że przez taki zabieg edytorski wzbogacimy polską historiografię o cenne źródła dotyczące zesłań Polaków na Syberię, do Kazachstanu, na Daleki Wschód i w inne rejony byłego Związku Radzieckiego. (red.)

*


♦MIŁY GOŚCIU♦

Dziękuję za czas, który poświęciłeś, aby tu być .
Mam nadzieję, że powrócisz jeszcze na ten Blog.



♦Wszelkie prawa zastrzeżone ♦

Przedruk, kopiowanie, publikowanie i użytek w celach komercyjnych wymaga zgody autorki bloga.
.