♦Mapa zesłań♦




Do Młodych!

Sybir to nie to samo co Syberia.

Syberia jest krainą geograficzną, rozciągająca się
od Uralu do Kamczatki.

Sybir jest symbolem niszczenia polskości!




Czytając i słuchając wspomnień Sybiraków zauważyć można odmienność w opisach z dwóch powodów:

Najtragiczniejszy był los polskich sierot, które kierowano do sowieckich sierocińców tzw. dietdomami. Oprócz obowiązkowej nauki języka rosyjskiego, zmuszano je do różnych prac na rzecz tych domów, kierowano do ciężkich prac kołchozowych.

Bez rodziny, bez pomocy opiekunów czy tez znajomych ich życie i walka o przetrwanie, była z góry przegrana.

Więcej szczęścia miały te dzieci i młodzież, którzy mieli przy sobie rodzinę, opiekunów czy też znajomych. Łatwiej było im znosić trudy niewolniczego życia i pracy.

Jeśli nie MY, to KTO?

Jeśli nie MY, to KTO?

Translate

Szukaj na tym blogu

.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

LOSY RODZINY PREJZNERÓW Z PONIKŁEJ W ŚWIETLE PAMIĄTEK PRZEKAZANYCH DO ZBIORÓW MUZEUM PAMIĘCI SYBIRU - Monika Kościukiewicz


     LOSY RODZINY PREJZNERÓW Z PONIKŁEJ 
W ŚWIETLE PAMIĄTEK PRZEKAZANYCH DO 
ZBIORÓW MUZEUM PAMIĘCI SYBIRU - Monika Kościukiewicz


Na początku 2013 roku do zbiorów powstającego w Białymstoku Muzeum Pamięci Sybiru ofiarowano niezwykle wartościowy dar. Najliczniejszy jak do tej pory, gruntownie dokumentujący losy deportowanej do ZSRR 10 lutego 1940 r. rodziny Prejznerów. Liczy on łącznie z przedmiotami, fotografiami i dokumentami – 197 pozycji inwentarzowych. Swoimi cennymi pamiątkami obdarzyli nas pani Irena Artyszewicz z d. Prejzner z Warszawy i jej brat Andrzej Prejzner z Łodzi. Przekazane przedmioty, a przede wszystkim archiwalia prowadzą przez historię rodziny pokazując jej życie sprzed wojny, czas zesłania, służbę ojca Henryka Prejznera w Polskich Siłach Zbrojnych oraz powrót do kraju. Uzupełnione o wspomnienia stanowi ą zwarty zbiór materiałów źródłowych wzbogacający naszą wiedzę na temat wywózek o wiele istotnych szczegółów.

Przekazane pamiątki w kontekście losów rodziny

Henryk Prejzner – ojciec rodziny urodził się 25 czerwca 1905 r.w Wojcieszkowie koło Radzynia Podlaskiego. Początkowe nauki pobiera w domu rodzinnym od matki i starszego rodzeństwa. W latach 1920-1924 uczęszcza do Gimnazjum w Radzyniu Podlaskim prowadzonego przez Polską Macierz Szkolną. Następnie w Państwowej Szkole Rolniczo-Leśnej w Żyrowicach uczy się zawodu leśnika. O dalszym przebiegu jego ścieżki zawodowej jak i wojskowej świadczą posiadane przez nas dokumenty. W książeczce wojskowej wydanej przez P.K.U. w Białymstoku w 1933 r. odnajdujemy 



adnotacje na temat służby czynnej w Szkole Podchorążych Rezerwy Piechoty w Berezie Kartuskiej, Łukowie i w 34. Pułku Piechoty w Białej Podlaskiej. Henryk rozpoczyna służbę w lipcu 1928 r. a kończy we wrześniu 1929 r. w stopniu plutonowego podchorążego zostając przeniesionym do rezerwy. Z dniem 1 stycznia 1933 r. awansuje do stopnia podporucznika rezerwy. W książeczce widnieją wpisy kolejnych ćwiczeń wojskowych aż do roku 1938 r. Ten etap ilustruje dodatkowo 40 zdjęć. Dysponujemy fotografiami żołnierzy rezerwistów (w śród nich Henryk Prejzner) podczas ćwiczeń polowych, w trakcie przerw i w czasie wolnym spędzanym na wycieczkach (Fot. 1 i 2).

Drogę zawodową Henryka Prejznera odzwierciedla kilka istotnych dokumentów. Należą do nich: dokument mianowania H. Prejznera praktykantem leśnym w Nadleśnictwie Augustów z 1927 r., ważny dokument mianujący H. Prejznera leśniczym leśnictwa Ponikła w Nadleśnictwie Białystok z 1929 r. oraz świadectwa o zaliczonych kursach i egzaminach. Posiadamy równie ż jego legitymację służbową leśnika z tego okresu (Fot. 3).


Fot.1. Fotografia z ćwiczeń strzeleckich 8. Kompanii 34. Pułku piechoty we wrześniu 1932 r.



Fot.2. Fotografia oficerów Wojska Polskiego na ulic y w Krakowie. Piąty z lewej strony podporucznik rezerwy Henryk Pejzner, Kraków 1938 r.



Fot. 3. Legitymacja służbowa leśniczego Henryka Prejznera, Siedlce 1.04.1935 r.

W roku 1932 Henryk Prejzner wstępuje w związek małżeński z Marią Bakun, siostrą znajomego leśnika z Rybnik Michała Bakuna. Ten fakt zostaje uwieczniony na fotografii, która równie ż trafiła do naszych zbiorów (Fot. 4).



Fot. 4. Fotografia ślubna Marii i Henryka Prejznerów,Ponikła 16.08.1932 r.

Małżonkowie zamieszkują w leśniczówce Ponikła. Rok po ślubie na świat przychodzi ich córka Irena, natomiast cztery lata później w 1937 r. rodzi się syn Andrzej. Maria zajmuje się domem i wychowywaniem dzieci. Pomaga jej służąca - młoda dziewczyna, sierota – Maria Wróblewska, z którą bardzo się zżywają. Życie Prejznerów układa się pomyślnie i szczęśliwie. Wolne chwile mijają na spotkaniach z sąsiadami i rodziną. Córka Irena wspomina je tak: „Były spacery do lasu, zbieranie poziomek, zbieranie jagód i nauk a była też o drzewach. Przy dobrej pogodzie z wózeczkiem z bratem jeździliśmy na nieczynną strzelnicę. Opalaliśmy się tam i piasek był, no więc też się bawiliśmy. Z sąsiednich leśniczówek stosunkowo niedaleko rozmieszczonych pięć, osiem, dziesięć kilometrów czy dwanaście, to przyjeżdżały rodziny leśników do nas i myśmy do nich jeździli. Także pamiętam te wizyty. Przy stole czasami mamusia zwracała mi uwagę, żebym siedziała grzecznie, czy później na otomance, żebym się ładnie prezentowała. Braciszek był jeszcze mały i nie uczestniczył w tym”.

Sielanka trwa do wybuchu wojny. W sierpniu 1939 r. Henryk Prejzner zostaje zmobilizowany. Szlak potyczek wojennych, w których bierze udział przebiega od Kutna, Suwałk do okolic Lwowa. W październiku wraca do leśniczówki. Z Nadleśnictwa Państwowego Białystok otrzymuje pismo z poleceniem zachowania ciągłości służby w leśnictwie Ponikła. Dokument wystawiono w języku polskim i rosyjskim.

Od listopada 1939 r. władze sowieckie przygotowują spisy pracowników służby leśnej i ich rodzin zakwalifikowanych do wysiedlenia i deportacji w głąb ZSRR. 10 lutego 1940 r. wczesnym rankiem do leśniczówki Prejznerów wchodzą nieproszeni gości w sowieckich mundurach. Henrykowi nakazują stanąć pod ścianą z podniesionymi rękami. Szukają broni. Marii karzą budzić dzieci, ubierać się i pakować, na co wyznaczają jedną godzinę. Miejscem zesłania jest posiołek Złota Górka w rejonie tajszeckim w obwodzie irkucki m. Henryk pracuje w tajdze przy wycince drzew, ich załadunku do wagonów i spławianiu rzeką. Po kilku miesiącach zostaje pomocnikiem rosyjskiego leśniczego do administrowania częścią tajgi. Prowadzi ewidencję pozyskanego drewna.

W Złotej Górce rodzina przebywa do 1942 r. Pierwszym dokumentem, który zachował się z tamtego okresu jest list z dnia 20 lipca 1940 r. Henryka Prejznera do brata Antoniego mieszkającego w Radzyniu Podlaskim. List jest istotnym świadectwem pierwszych wrażeń, emocji i myśli niedługo po przybyciu na miejsce zesłania. Ze względu na cenzurę jest pisany dość oględnie i powściągliwie. Bardzo ciekawym jest fragment, w którym czy tamy o „przeniesieniu” rodziny:

W tym dniu [10 lutego] zostałem z całą rodziną i stryjem Ignacym Dołbniakiem przeniesiony tutaj. Nazywamy się „specperesieleńcy”. Do dziś jesteśmy jeszcze razem, chociaż starców takich jak nasz dziadek, nawet rodziców od dzieci, przywożą do specjalnych zakładów […]. Na miejscu pozostał sekretarz, jeden gajowy i nasza służąca, od której dostajemy teraz pieniądze i paczki żywnościowe, co nas bardzo ratuje.

Do końca 1940 r. Henryk pisze jeszcze trzy listy adresowane do brata Antoniego.

Zatrudnienie Henryka Prejznera potwierdza książeczka pracy wystawiona przez Sektor Gospodarstwa Leśnego Rejonu Tajszetskiego, w której widnieją adnotacje o zatrudnieniu, zmianie pracy i zwolnieniach. (Fot. 5). Zachowała się równie ż sporządzona przez Prejznera mapa tajgi z okolic Tajszetu z podziałem na ponumerowane działki. Na mapie znajdują się miejscowości takie jak: Tajszet, Bajanda, Tachtamaj, Kostomorowo, Pitajewo, Mironowo.



Fot. 5. Książeczka pracy                  Fot. 6. Krzyżyk pamiątkowy

                                               zesłańca Henryka Prejznera, z Syberii, 1942 r.
                                                                                Tajszet 22.02.1942 r.

Układ Sikorski-Majski przynosi amnestię i możliwość wstąpienia do tworzących się na mocy porozumienia – Polskich Sił Zbrojnych w ZS RR. Daje to rekrutom i ich rodzinom szansę na opuszczenie Związku Radzieckiego. Henryk dowiaduje się o tym z gazety wręczonej mu w tajemnicy przez rosyjskiego robotnika. Decyduje się na podjęcie służby w armii polskiej. Cała rodzina przemieszcza się w okolice Barnaułu, gdzie przebywają ich krewni wywiezieni z Kobrynia. Na tę okoliczność Delegatura Ambasady RP na Krasnojarski Kraj i Obwód Irkucki wystawia za świadczenie o wyjeździe poborowego Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR Henryka Prejznera wraz z rodziną do Barnaułu. Od maja 1942 r. Maria z dziećmi osiedla się we wsi Lebiażka, natomiast Henryk rusza w dalszą podróż do Dżałał Abad gdzie mieści się dowództwo i sztab 5. Dywizji Piechoty. Jest to ważny moment dla całej rodziny. Prejznerowie czują, że zaczyna się nowy, trudny etap. Na przekazanym przez panią Irenę krzyżyku widnieją wyryte w tamtym czasie przez jej ojca symboliczne daty: „10.II.40 SYBIR” i „1942 R.” oznaczają dzień wywózki oraz rok opuszczenia pierwszego miejsca zesłania i początek nowej drogi. (Fot. 6]).

Henryk stara się o wyjazd żony i dzieci wraz z armią. Dokumenty potrzebne do opuszczenia ZSRR ma dostarczyć do Lebiażki pewien kapral. Niestety, po drodze sprzedaje dokumenty innej rodzinie. Od tej pory losy Prejznerów tocz ą się dwutorowo. Maria z dziećmi pozostaje na obcej ziemi, natomiast Henryk wyrusza szlakiem armii gen. W. Andersa.

Z czasu pobytu Marii i dzieci w Lebiażce posiadamy kilka fotografii. (Fot. 7). Przetrwały równie ż podręczniki wydane przez Komitet do Spraw Dzieci Polskich w ZSRR w latach 1944-1945. Wśród nich: Geografja. Podręcznik dla dzieci polskich w ZSRR szkoły początkowej, Przyrodoznawstwo. Podręcznik do klasy trzeciej, Śpiewnik dzieci polskich w ZSRR (Fot. 8),

Czytanki polskie. Na klasę 2-ą. Korzystali z nich pani Irena i pan Andrzej, którzy uczęszczali do polskiej szkoły w Lebiażce w roku szkolnym 1945/1946.



Fot. 7. Fotografia Marii Prejzner z dziećmi, Lebiażka 1944 r.

W tym okresie Maria Prejzner utrzymuje korespondencję z rodziną w Polsce. Zespół listów i kart pocztowych obrazuje sytuację rodziny w latach 1944-1946. Maria informuje w nich o wyjeździe Henryka z armią. Pisze o paczkach, które od niego otrzymuje. Wspomina o swojej pracy w „ detsadzie” i nauce jej pociech w szkole. W 1945 r. nadmienia, że wyjazd „został odło żony” i nie wiadomo kiedy się zobaczą. Jednak w kolejnym liście ze stycznia 1946 r. czytamy już o przygotowaniach do powrotu do Polski, nadziejach z tym związanych, o gromadzeniu dokumentów i oczekiwaniu na dalsze rozporządzenia, a w szczególności na datę wyjazdu: „U nas mówi ą, że w lutym rozpoczną się wyjazdy, kiedy nasza „oczeredz” nastąpi nie wiadomo, całym sercem Wielkanoc chcielibyśmy spędzić z Wami”. W śród korespondencji odnajdujemy równie ż kartę pocztową z marca 1946 r. wysłaną przez trzynastoletnią wówczas Iren ę do stryjka Antoniego. Pisze ona o braku wiadomości od ojca, o przebytych szczepieniach dzieci i dorosłych na odrę i tyfus oraz dodaje, że zima w lutym zbytnio nie dokuczała. Ostatnia wiadomość wysłana została przez Marię Prejzner dnia 15 kwietnia 1946 r. już z Przemyśla. Pisze krótko: „Pozdrawiamy Was z Przemyśla. Jedziemy wszyscy,czujemy się dobrze”. Wielkanoc spędzają w Polsce, choć nie przy świątecznym stole. Pani Irena tak opisuje ten dzień: „Na bocznicy kolejowej w Katowicach spędziliśmy Wielkanoc 21/22. 04.1946 r.: było ciepło, siedzieliśmy na trawie, a Mamusia „iskała” wszy we włosach głowy. Nieopodal z białych domków w sadach szli ludzie i dziewczynki w białych sukienkach do kościoła”. 27 kwietnia Maria z dziećmi dociera do rodziny w Radzyniu Podlaskim.W piętrowym domu otrzymują do zamieszkania jeden pokój, kuchnię i komórkę. Tutaj czekają na powrót męża i ojca. Drewniana walizka, z którą przyjechali do Polski staje się pamiątką, która również trafiła do muzealnych zbiorów. (Fot. 9).



Fot. 8. Śpiewnik dzieci polskich w ZSRR,Moskwa 1944 r.



Fot. 9. Walizka Prejznerów wykonana przez robotnika rosyjskiego pracującego w tartaku w Złotej Górce, 1942 r.

W tym czasie Henryk Prejzner pełni służbę w Ośrodku Zapasowym 5. Dywizji Piechoty w stopniu podporucznika na stanowisku kierownika kancelarii kwatermistrzostwa. W Dżałał Abdad otrzymuje legitymację osobistą podpisaną przez gen. bryg. Bronisława Rakowskiego, dowódcę 5. DP.
Legitymacja zachowała się do dziś. Od 1942 r. przebywa w Iranie, Palestynie i Egipcie. Odbywa również podróż do Włoch. Przez rok pełni funkcję oficera zaopatrzeniowego, a przez kolejne prawie cztery lata – oficera finansowego.

Wydawnictwa publikowane na potrzeby Polskich Sił Zbrojnych pomagają żołnierzom zapoznać się z nowym otoczeniem, a przede wszystkim z nieznanym dotąd językiem angielskim. Należą do nich słowniki, przewodniki, podręczniki, równie ż modlitewniki. Henryk Prejzner wracając z wojennej tułaczki przywiózł ze sobą niemałą kolekcję takich wydawnictw. Niektóre z nich trafiły do naszego Muzeum: Podręcznik do nauki języka angielskiego dla Polaków , Tel Awiw 1942; Słownik wojskowy angielsko-polski, Tel Awiw 1942 r.; Polak na Bliskim Wschodzie, Jerozolima 1942 r.; Skrócony podręcznik języka włoskiego wydany przez Oddział Propagandy i Kultury Dowództw a Armii Polskiej na Wschodzie; Kalendarz ilustrowany z Ziemi Świętej na rok 1943. Zachowało się równie ż kilka egzemplarzy polskich gazet wydawanych na Bliskim Wschodzie, które Henryk Prejzner równie ż przywiózł do Polski:„Gazeta Polska” nr 299 z 24 grudnia 1943 r., „Orzeł Biały” nr 51 z 26 grudnia
1943 r., „Dziennik Żołnierza” nr 31 z 8 marca 1944 r. Interesującym dopełnieniem są ćwiczenia z języka angielskiego: odręcznie pisane opowiadanie o rodzinie, notatka z użyciem angielskich zwrotów w zdaniach oraz rozpiska z czasownikami nieregularnymi.



Fot. 10 Aparat fotograficzny Kodak Vollenda 620 nabyty w Egipcie przez Hentyka Prejznera

Na największą uwagę spośród kolekcji pamiątek zasługuje aparat Kodak Vollenda 620 z ponad siedmiuset fotografiami i negatywami, przekazany przez pana Andrzeja (Fot. 10). Aparat nabył w Egipcie Henryk Prejzner. Wykonał nim mnóstwo zdjęć zatrzymując w kadrach architekturę, zbytki i ludzi Bliskiego Wschodu oraz Włoch (Fot. 11, 12, 13). Fotografował też swoich kolegów- żołnierzy. Na zdjęciach widzimy meczety w Dżanin, Port Said i Ismailii, most na Nilu w Kairze, Muzeum Rolnicze i Dworzec Główny. Podziwiamy pomniki w Aleksandrii, Bagdadzie i nowoczesne budynki w Tel Awiwie. Z fotografii poznajemy mieszkańców Iraku i Jerozolimy, widzimy ich podczas codziennych zajęć oraz pracy. Odnajdujemy ujęcia żołnierzy na tle egzotycznych drzew, na brzegu Morza Śródziemnego czy w Port Said przy północnym wejściu do Kanału Sueskiego. Z podróży do Włoch Henryk Prejzner przywozi równie ż wiele ciekawych fotografii jak na przykład te z Rzymu: bazylika św. Piotra, Mauzoleum Hadriana, most na Tybrze, Koloseum, Kapitol, pomnik Marka Aureliusza i Panteon. Wszystkie fotografie są wynikiem podziwu i zachwytu nad egzotyką i odmiennością miejsc, do których los rzucił naszego bohatera. Głód i ubóstwo, jakiego do świadczył Henryk Prejzner na zesłaniu, rekompensował sobie korzystając z uroków Bliskiego Wschodu. W jednym z listów wspomina, że zjada sześć pomarańczy dziennie!



Fot. 11. Fotografia meczetu koronacyjnego w Kairze, 1943-1946 r.

Kończy się wojna, następuje czas powrotów. Część żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych postanawia pozostać poza granicami kraju, część wraca w latach 1946-1947 do Polski, do swoich rodzin. Równie ż Henryk Prejzner podejmuje taką decyzję. Ponieważ pełni funkcję oficera finansowego może opuścić bazę na Bliskim Wschodzie dopiero po rozliczeniu swojej pracy. 18 lipca 1947 r. otrzymuje zaświadczenie demobilizacyjne. Czytamy w nim, iż okaziciel niniejszego dokumentu został zdemobilizowany z PSZ poza Krajem z dniem 28.10.1947 r., zaliczony do rezerwy oraz zupełnie zwolniony z powszechnego obowiązku wojskowego. Dokument podpisał Komendant Obozu Przejściowego Jednostki Wojskowej na Środkowym Wschodzie – ppłk Lochowski.

Nadchodzi upragniony dzień powrotu. W Aleksandrii Henryk Prejzner wchodzi na pokład statku, którym płynie do Genui. S tąd pociągiem wyrusza w dalszą drogę w kierunku Polski. 14 listopada 1947 r. przekracza polską granicę. 16 listopada rejestruje się w punkcie przyjęć Państwowego Urzędu Repatriacyjnego w Dziedzicach, gdzie otrzymuje stosowne zaświadczenie [fot. 14]. Wystaw-ca potwierdza, iż posiadacz niniejszego zaświadczenia przybył na terytorium Polski z Egiptu i posiada pierwszeństwo i prawo jednorazowego bezpłatnego przejazdu wszelkimi środkami lokomocji do stacji Bedlno [ok. Radzynia]. Przy granicy polsko-czechosłowackiej czeka na niego żona Maria z jego dwoma brać-mi. 18 listopada docierają do Radzynia Podlaskiego. Henryk Prejzner po pięciu latach spotyka się z dziećmi. Pani Irena tak wspomina ten dzień: „Dzień po powrocie spędziliśmy z tatusiem. Byliśmy zwolnieni z pójścia do szkoły. Cały dzień tuliliśmy się do siebie. Tatuś przywiózł moskitier ę, która została umocowana nad tapczanem, chroniąc od much i komarów oraz brezentowe miski na stojak ach służące do mycia”. Zachowały si ę równie ż wojskowy śpiwór i pokrowiec na po-ściel, które pan Andrzej przekazał równie ż do naszych zbiorów.

Z kolejnych dokumentów wynika, i ż Henryk Prejzner w 1948 r., starał się za pośrednictwem Ministerstwa Spraw Zagranicznych uzyskać dodatek rodzinny. Ministerstwo przesłało prośbę do Konsulatu Generalnego RP w Londynie. Niedługo potem otrzymał odpowiedź, iż władze brytyjskie odmawiają dodatku rodzinnego tym wojskowym byłych Polskich Sił Zbrojnych pod dowództwem brytyjskim, których rodziny przebywały w czasie wojny poza blokiem szterlingowym.

O dalszych losach poszczególnych członków rodziny dowiadujemy się z relacji naszych Darczyńców. Koleje ich życia pokazują hart ducha, w kontekście którego często mówimy o Sybirakach. Trudne do świadczenia nie zniechęcają ich do działania oraz walki o własny rozwój. Prejznerowie w dalszym ciągu zamieszkują w Radzyniu Podlaskim. Henryk znajduje zatrudnienie jako główny księgowy w Banku Rolnym, później w Przedsiębiorstwie Budowlanym oraz w Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Starostwie. Maria pracuje w „Domu Książki”. Irena i Andrzej kończą w Radzyniu Podlaskim Szkołę Podstawową oraz Liceum Ogólnokształcące. Irena wyjeżdża do Szczecina, gdzie studiuje stomatologię w Pomorskiej Akademii Medycznej. Wychodzi za mąż i po przeprowadzkach ostatecznie zamieszkuje w Warszawie, kontynuując pracę w zawodzie stomatologa. Andrzej kończy studia na Wydziale Mechanicznym Politechniki Łódzkiej i tu osiada na stałe. Niestety, w roku 1967 r. umiera Maria. Zostaje pochowana w Radzyniu Podlaskim. Cztery lata później nad jej grobem, na zawał serca umiera Henryk. Pozostają dorosłe już dzieci, które pielęgnują pamięć o ukochanych rodzicach. Skrzętnie przechowują pamiątki, swoim dzieciom i wnukom opowiadają o Sybirze.

 

Fot. 12. Fotografia Muzeum Starożytności w Ismaili, 1943-1946 r.
Fot. 13. Fotografia rzymskiego Colosseum

Podsumowanie

Kolekcja pamiątek rodziny Prejznerów, która trafiła do zbiorów Muzeum Pamięci Sybiru jest jednym z niewielu tak licznych i dobrze zachowanych zbiorów rodzinnych, który nie uległ rozproszeniu. Istotną rzeczą z punktu widzenia muzealnictwa jest fakt, że wszystkie przedmioty i dokumenty znajdują się w jednym miejscu. Zaraz po ich otrzymaniu, poprosiliśmy naszych Darczyńców o wspomnienia. Choć spisane na długo po powrocie dostarczają szeregu informacji, które nawiązują do przekazanych pamiątek, uzupełniają je i weryfikują. Wnoszą też pewien ładunek emocjonalny, bez którego nie da się mówi ć o Sybirze. Opowieść pani Ireny dodatkowo nagrana w formie audio-video, została włączona do Archiwum Historii Mówionej i jest dostępna w zakładce „Strefa Pamięci” na portalu sybir.com.pl.



Fot. 14. Zaświadczenie wystawione Henrykowi Prejznerowi w punkcie przyjęcia PUR w Dziedzicach, 16.11.1947 r.

Pamięć o rodzinie Prejznerów przetrwa w przedmiotach, dokumentach i wspomnieniach troskliwie przechowywanych w Muzeum. Przetrwa równie ż dlatego, że jesteśmy zobligowani, by o takich historiach mówi ć i na ich podstawie edukować młode pokolenie. Tak też się dzieje. Część kolekcji prezentowana była na wystawie czasowej „Noc 10 lute go…”, wystawie plenerowej „Dar pamięci” oraz na kartach muzealnych wydawnictwach, jak choćby w katalogu zbiorów „Rzeczy nie(zwykłe). Pamiątki zesłań w zbiorach Muzeum Pamięci Sybiru”.


/Źródło: Zesłaniec, Numer 62 (2015)/


♦MIŁY GOŚCIU♦

Dziękujemy za czas, który poświęciłeś, aby być tu z nami.
Mamy nadzieję, że powrócisz jeszcze na ten Blog.



♦Wszelkie prawa zastrzeżone ♦

Przedruk, kopiowanie, publikowanie i użytek w celach komercyjnych wymaga zgody autorki bloga.
.