♦Mapa zesłań♦

♦ Do Młodych ! ♦




Sybir to nie to samo co Syberia.

Syberia jest krainą geograficzną, rozciągająca się

od Uralu do Kamczatki.

Sybir jest symbolem niszczenia polskości!




Czytając i słuchając wspomnień Sybiraków zauważyć można odmienność w opisach z dwóch powodów:

Najtragiczniejszy był los polskich sierot, które kierowano do sowieckich sierocińców tzw. dietdomami. Oprócz obowiązkowej nauki języka rosyjskiego, zmuszano je do różnych prac na rzecz tych domów, kierowano do ciężkich prac kołchozowych.

Bez rodziny, bez pomocy opiekunów czy tez znajomych ich życie i walka o przetrwanie, była z góry przegrana.

Więcej szczęścia miały te dzieci i młodzież, którzy mieli przy sobie rodzinę, opiekunów czy też znajomych. Łatwiej było im znosić trudy niewolniczego życia i pracy.

Jeśli nie MY, to KTO?

Jeśli nie MY, to KTO?

Translate

Szukaj na tym blogu

piątek, 7 października 2016

OTO CZŁOWIEK- Stanisław J. Kowalski

OTO CZŁOWIEK- Stanisław J. Kowalski

Starobielsk, Sybir i tiurma,
Ochockie morze i Dżurma
I zaduch luki, gdzie razem z innymi
Płynął do zimnej Kołymy;
Nieszczęsne życie człowieka
Pod bagnetem czubaryka
A dalej tajga i zima
I cień śmierci przed oczyma.

Życie najniższej prostoty
I niewolniczej roboty,
Gdzie wszy, brud i barai,
Burki, szmaty i buszłaki,
Złoto płucząca butara
Obraz czarnych muszek chmara
To szczyt kołymskiego lata,
To obraz przeklętego świata.

Złudne słowo i nadzieje
I inne życia koleje;
Obietnice i czekanie
w szarym, zimnym Magadanie,
Potem kłamstw i obłuda,
Kilof i kołymska gruda
I marny żywot człowieka,
Gdy krótkie lato ucieka.

Wreszcie , jak inni Polacy,
Odmówił pójścia do pracy
I buntem przeciw podłości
Zażądał prawa wolności;
Za bunt znowu łager karny
I żywot niedługi a marny
I z tym niknące nadzieje,
Kiedy nieboskłon ciemnieje.

Znowu nędza i łachmany,
Cynga i otwarte rany;
O zmroku kurza ślepota
I ciężka na mrozie robota;
W baraku zimno, jak w norze
A na pryczy twarde łoże
Na którym przeleżał noce
W bólu, męce i niemocy

Raz jeszcze stanął na nogi
I butem sięgnął podłogi,
Trzymał się prosto przez chwilę,
Być może tylko na tyle,
By dźwięki słowa grzesznego
słyszeć od dniewalnego,
Zanim ostatnia potrzeba
Uwolni dusze do nieba.

Na baraku brudnej podłodze,
Tuż przy dniewalnego nodze,
Zwinięty w kłębek człowieka,
Kopany butem naradczyka,
Bolesne doznając westchnienia
Ostatnie rzucał spojrzenia:
" Przecież to człowiek"- ktoś blaga.
" Kakoj czlowiek?" - Eto dochodiaga!"


Panię święć się Imię Twoje
Za to, żeś nieba podwoje
Otworzył dla duszy jego
I przyjął do życia wiecznego,
Żeś przez swoje łaski
Dał mu nieba blaski
I skrócił jego cierpienia
Oraz mękę poniżenia.


Kołyma 1941

/Wiersz pochodzi z pisma:"Sybirak" 2001 r,nr 25, s. 55-56/



♦MIŁY GOŚCIU♦

Dziękuję za czas, który poświęciłeś, aby tu być .
Mam nadzieję, że powrócisz jeszcze na ten Blog.



♦Wszelkie prawa zastrzeżone ♦

Przedruk, kopiowanie, publikowanie i użytek w celach komercyjnych wymaga zgody autorki bloga.
.