♦Mapa zesłań♦




Do Młodych!

Sybir to nie to samo co Syberia.

Syberia jest krainą geograficzną, rozciągająca się
od Uralu do Kamczatki.

Sybir jest symbolem niszczenia polskości!




Czytając i słuchając wspomnień Sybiraków zauważyć można odmienność w opisach z dwóch powodów:

Najtragiczniejszy był los polskich sierot, które kierowano do sowieckich sierocińców tzw. dietdomami. Oprócz obowiązkowej nauki języka rosyjskiego, zmuszano je do różnych prac na rzecz tych domów, kierowano do ciężkich prac kołchozowych.

Bez rodziny, bez pomocy opiekunów czy tez znajomych ich życie i walka o przetrwanie, była z góry przegrana.

Więcej szczęścia miały te dzieci i młodzież, którzy mieli przy sobie rodzinę, opiekunów czy też znajomych. Łatwiej było im znosić trudy niewolniczego życia i pracy.

Jeśli nie MY, to KTO?

Jeśli nie MY, to KTO?

Translate

Szukaj na tym blogu

.

poniedziałek, 12 września 2016

Czornyj woron- Marian Jonkajtys

Czornyj woron- Marian Jonkajtys

Jednym z najbardziej tragicznych
Doznań polskich Sybiraków
Było chowanie najbliższych
Zmarłych w zesłaniu rodaków

Na stepach: walka o trumnę,
O miejsce gdzie grób wykopać;
O krzyże, które tubylcy
Wnet rozkradali na opał...

Rozgrzebywały też groby
Wilcze stada, grasujące
Po stepie, i ludzie hieny
Z ciał ubrania zdzierające.

Zimowe płytkie mogiły
(Trudno wgłębić się w zmarzlinę)
W czas wiosennych topień lodów
Potrafiły z wodą spłynąć.

I na oceanie stepu,
Gdzie brak punktu odniesienia,
Ginęły miejsca pochowku
Bez szansy odnalezienia...

W łagrach: Trud, głód, chłód - dziennie
Setkom więźniów skracał życie.
Powszedniość grzebania zmarłych
Wytwarzała znieczulicę

Ot, praca, jak każda inna...
Za którą przysługiwało
Dodatkowe źdźbło jedzenia.
chętnych więc nie brakowało.

Po dwa, trzy trupy wiązano
Za szyję mocnym powrozem
I za nogi wywlekano
Do dołu, poza obozem.

Wszystko załatwiano nocą,
By przypadkowi przechodnie,
Mieszkańcy pobliskich wiosek,
Nie byli świadkami zbrodni...

Gdy śmiertelność przekroczyła
Średnią obozów GUŁAG-u
Formowano spec - brygadę
"Trupowozów" z dochodiagów.

Jej zadaniem było wywieźć
Nocą, poza łagru zonę
Zwłoki - i warstwami złożyć
W doły - z wapnem niegaszonym!

Jaszczyk, na dwóch wielkich kołach,
Wózek-"czornyj woron" zwany
Dla transportu martwych więźniów
Najczęściej był stosowany.

Doświadczona spec - brygada,
Co praktykę w tym posiadała,
Zawijała nagie trupy
W wykradzione prześcieradła;

Bo w ciemności przy ładunku
Wózka o kołach wysokich,
Najskuteczniej z prześcieradła
Wyturlać doń nagie zwłoki!

Ciągnęła " Czarnego kruka"
Zwykle wychudła szkapina,
Stary wół, lub nie dająca
Już mleka nędzna krowina.

Gdy nawet na taki zaprzęg
Nie stać było władz obozu
" Czornyj woron" pchała ręcznie
Spec - brygada trupowozów

Przy przejeździe bramy łagru
"Nadziratiel" - cieć wachtowy
By mieć pewność, że to zwłoki,
walił pałką trupy w głowę!

I już był gotowy denat
Do ostatniej ziemskiej drogi,
Nagi z deseczką z nazwiskiem,
Do bosej przypiętą nogi.

Ze zmarłych do cna zdzierano
Łachy, państwowego mienia,
Bo magazyn nowym więźniom
Miał przydział do przydzielenia.
Zwykle taka spec - brygada
Składała się z czterech osób.
Sprawność w dół zwalania ciała, im
Ułatwiał też inny sposób:
Dwóch za nogi, dwóch za ręce
Zręcznie podnosili trupa
By rozhuśtany dokładnie
W zamierzone miejsce upadł.

Sił nie mieli delikatnie
Układać zmarłych warstwami.
W niemym krzyku, w górę ręka
Sterczała z dołu czasami!

Zimą rozwłóczała doły
Zgłodniała dzika zwierzyna...
Ludzkie kości znajdowano
W strumykach, w górskich dolinach...

Bywały też przy obozach,
I osiągały wyniki,
Gospodarstwa hodujące
Dorodne knury - tuczniki!...

trudno pojąć nam akt wzniosły
Chrześcijańskiego przebaczenia,
Pamiętając ludobójstwo
I ciał zmarłych bezczeszczenia...

Do dziś w snach czerwona gwiazda
Kreśli sceny krew mrożące:
Żołdacy w " bocianich gniazdach",
W "czarnych krukach" - ciał tysiące...

I do dzisiaj w dzień zaduszny
serce smutek i ból ściska,
Że gdzieś leżą syn, brat, ojciec...
Bez grobu, krzyża, nazwiska...

Może będą PRZEBACZONE
Ale nigdy ZAPOMNIANE!
" Czarne Kruki" - póki w sercach
Płonie pamięci kaganek!...

/Wiersz pochodzi z pisma:'Sybirak" 2001, nr 26, s. 14-15./



♦MIŁY GOŚCIU♦

Dziękujemy za czas, który poświęciłeś, aby być tu z nami.
Mamy nadzieję, że powrócisz jeszcze na ten Blog.



♦Wszelkie prawa zastrzeżone ♦

Przedruk, kopiowanie, publikowanie i użytek w celach komercyjnych wymaga zgody autorki bloga.
.